Archiwa tagu: romans

#484. „Bridget Jones: W pogoni za rozumem” – Helen Fielding

„W pogoni za rozumem”


Tytuł: „W pogoni za rozumem”
Tom: #2
Autor: Helen Fielding
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 445
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-7785-442-8
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 9 kwietnia 2014

Jakiś czas temu miałam wreszcie okazję zapoznać się z kochaną przez miliony Bridget Jones. Z wielką radością sięgam po drugi tom – „W pogoni za rozumem”, który jest równie dobrą książką jak „Dziennik Bridget Jones”. Helen Fielding, brytyjska dziennikarka prasowa i telewizyjna oraz pisarka, autorka pięciu powieści: „Dziennik Bridget Jones”, „Bridget Jones: W pogoni za rozumem”, „Potęga sławy”, „Rozbuchana wyobraźnia Olivii Joules” i najnowszej, trzeciej części z cyklu Bridget Jones – „Bridget Jones: Szalejąc za facetem”.

„Uwielbiam być samotna, bo wtedy można bawić się z mnóstwem różnych osób, a życie jest pełne wolności i potencjału.”

Bridget powraca, już nie jako uczuciowy parias, ale jako szczęśliwa kobieta w związku z idealnym mężczyzną, który na dodatek ma na nazwisko Darcy! Niestety sielanka i szczęście bycia w związku nie trwa długo, gdy do akcji wkracza wredna Rebecca, natarczywy Daniel czy niekompetentny Gary. Co więcej w pracy też lekko nie będzie, ale Bridget przez swoją niezdarność, spóźnialstwo i brak profesjonalizmu stanie się fenomenalną dziennikarkę telewizyjną. Wiele atrakcji przysporzy także wakacyjna wycieczka do Tajlandii z Shazzer obfitująca w niezwykłe wydarzenia, które w konsekwencji doprowadzą do lawiny kolejnych… Krótko mówiąc – będzie się działo!

Bez obaw, Bridget w dalszym ciągu będzie walczyła z wagą, uzależnieniem od papierosów i alkoholu oraz kolekcjonowaniem poradników. Tym razem jednak lektura książki, poprzez opisywane w niej wydarzenia, sprawiła, że bardzo wczułam się w sytuacje jakich doświadczała główna bohaterka. Razem z nią się śmiałam, razem z nią ubolewałam i ze smutkiem i nierzadko rozgoryczeniem czy złością przygnębiona przewracałam kartki książki. Na szczęście w przypadku kobiecych czytadeł pod koniec wszystko dobrze się kończy. Okrężną drogą, ale warto doczekać takiego końca jaki serwuje Helen Fielding.

Muszę przyznać, że Bridget Jones niezwykle pozytywnie mnie zaskoczyła – zarówno jeśli mowa o tomie pierwszym tego cyklu, jak i tomie drugim. Uważam, że jest to literatura jak najbardziej godna lektury, zwłaszcza przed obejrzeniem filmu (w głównych rolach grają Renée Zellweger, Hugh Grant, Colin Firth – o którym zresztą dużo w samej książce). Twórczość Helen Fielding składa się przede wszystkim z lekkiego pióra, niezwykle zaraźliwego poczucia humoru (i nie mówię tu o typowym angielskim humorze, często niezrozumiałym dla innych nacji), świetnie wykreowanych, bardzo realistycznych bohaterów oraz ciekawej, wciągającej i niezobowiązującej fabuły. W tym tomie nie zabrakło też większej ilości opisów samego Londynu, pewnych miejskich tradycji związanych ze świętami, opisami uciążliwości pracy i samotnego życia w wielkim mieście. To wszystko składa się na bardzo ciekawą mieszankę idealną zarówno na pochmurne jak i słoneczne dni.

Jeśli jesteście zainteresowane (chociaż mężczyzn też zachęcam, a co!) lekturą niezobowiązującej książki, która gwarantuje relaks, dużą dawkę humoru i ciekawą fabułę, to zachęcam do poznania tej Brytyjki. Helen Fielding i Bridget Jones od teraz wpisują się w moją kategorię „ulubione”. Z pewnością niejednokrotnie będę wracała do tych książek, teraz przede mną ostatni tom tej serii, którego już nie mogę się doczekać! Czy ktoś z Was już czytał? Jakie są Wasze wrażenia?

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Zysk i S-ka

#483. „Marcowe fiołki” – Sarah Jio

„Marcowe fiołki”


Tytuł: „Marcowe fiołki”
Autor: Sarah Jio
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 304
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-240-2499-5
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 4 kwietnia 2014

Sarah Jio to amerykańska dziennikarka i pisarka. Jej liczne powieści zostały przetłumaczone na 17 języków i wielokrotnie gościły na liście bestsellerów New York Timesa. „Marcowe fiołki” to powieść o niebanalnej okładce w pięknej kolorystyce, która od razu przykuwa wzrok – jednocześnie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Sarah Jio. Książka okrzyknięta mianem najlepszej powieści roku 2011 według Library’s Journal, moim zdaniem zdecydowanie zasługuje na ten tytuł.

„Jutro mamy pierwszy dzień marca, kochanie.
Wspaniałą nazwę ma ten miesiąc, zupełnie jakby z marszu wszystko budziło się do życia.”

Emily była szczęśliwa, udało jej się wydać książkę (niestety tylko jedną), która szybko została okrzyknięta mianem bestsellera, w życiu nie doświadczyła żadnego traumatycznego wydarzenia, nawet kot mieszkający teraz z rodzicami, dożył 22 lat. Niestety, po 6 latach, wydawać by się mogło, udanego związku, została zmuszona do rozwodu przez zdradę męża. Na ratunek zrozpaczonej Emily przychodzi propozycja ciotki Bee, bezdzietnej wdowy, mieszkającej na Wyspie Bainbridge w stanie Waszyngton, która zawsze traktowała Emily i jej siostrę jak córki. Gdy Emily przybywa na wyspę, czuje się jak w domu – nic się tu nie zmieniło.

Pewnego dnia Emily znajduje w pokoju tajemniczy pamiętnik, który ma ogromną wartość, jednak rozwiązanie zagadek kryjących się za wydarzeniami z przeszłości nie będzie łatwym zadaniem. Emily nie spodziewa się, że z początku miesięczny wyjazd na wyspę przeobrazi się w przygodę życia. Na dodatek spotkanie z licealną miłością Gregiem Atwoodem oraz tajemniczym malarzem, Jackiem Evanstonem dostarczą wielu dylematów, nie tylko sercowych.

Dla Emily zmiana otoczenia z hałaśliwego, przeludnionego Nowego Jorku na spokojny, klimatyczny Bainbridge okazała się być zmianą bezcenną. Spędzanie czasu z ukochaną, nieco ekscentryczną ciotką Bee i jej przyjaciółką od serca Evelyn staje się codziennością. Jednak życie młodej kobiety nabiera smaczku dopiero, gdy poznaje Jacka Evanstona, do którego Bee jest bardzo niechętna. Dlaczego? Jakie tajemnice kryje przeszłość?

Autorka wprowadza czytelnika w niezwykły, bardzo tajemniczy i urokliwy świat wyspy, rządzący się swoimi prawami. Bohaterowie są bardzo złożonymi, barwnymi postaciami z licznymi sekretami. Historia jest niezwykle wciągająca, postaci są świetnie wykreowane i bardzo realistyczne, sytuacje wiarygodne i pozbawione sztuczności, jak to czasami bywa w przypadku romansów. Bardzo dużą rolę odgrywają opisy, dzięki którym mogłam się łatwo zanurzyć w lekturze. Gdy Emily spacerowała po plaży, czułam jakbym szła razem z nią, a chłodny wiatr wiał w moją twarz… całkowicie przeniosłam się do fikcyjnego, acz tak realistycznego świata, który wykreowała Sarah Jio.


Podsumowując „Marcowe fiołki”, jest to powieść o miłości ponadczasowej, o miłości, która na przestrzeni lat zmieniała bieg wydarzeń i koleje losu kolejnych osób. Muszę przyznać, że książka całkowicie mnie zauroczyła. Z pewnością sięgnę po inne powieści tej autorki i wierzę, że się nie zawiodę.

Polecam tę książkę wszystkim kobietom – nie ma znaczenia, czy historia Emily będzie Wam bliska, czy jej problemy wcale nie będą podobne do Waszych – po prostu warto ją przeczytać, bo jest to to piękna opowieść pełna tajemnic, niezwykłej atmosfery wyspy i całej gamy uczuć, które budzą się w czytelniku wraz z lekturą książki. Jeśli poszukujecie lekkiej powieści, która pozwoli Wam skutecznie oderwać się od rzeczywistości, to „Marcowe fiołki” będą lekturą idealną. Świetnie nadadzą się na prezent z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych lub Dnia Matki.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Znak

Recenzja przeczytana w ramach wyzwania Z Literą W Tle oraz w ramach wyzwania Czytam literaturę amerykańską

#481. „Wichrowe wzgórza” – Emily Brontë

„Wichrowe wzgórza”


Tytuł: „Wichrowe wzgórza”
Autor: Emily Brontë
Wydawnictwo: MG
Liczba stron: 448
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-7779-174-5
Ocena: 10/10

Nazwisko Brontë ściśle wiąże się z klasyczną literaturą angielską. Siostry Brontë Charlotte, Emily Jane i Anna zasłynęły jako wielkie pisarki, niestety dopiero po śmierci, ale po dziś dzień uważane są za kobiece prekursorki wielkiej literatury. Od najmłodszych lat ściśle związane z literaturą, wspólnie pisały opowiadania i wiersze. Ze względu na role jakie rządziły się w XIX wiecznej Anglii, siostry pisały pod męskimi pseudonimami. Emily Brontë jest znana głównie dzięki swojej jedynej powieści – „Wichrowe wzgórza”. Opublikowana po raz pierwszy w roku 1847 książka, nie spotkała się z pozytywnym odbiorem wiktoriańskich krytyków i czytelników, jako że powieść uważano za brutalną i kontrowersyjną. Na szczęście, po latach zyskała ogromne uznanie, doczekując się wielu przekładów, wielu tłumaczeń i wznawianych wydań, a także kilku adaptacji filmowych.

Klasyka literatury ma to do siebie, że łączy powieści, które dotykają tematów ponadczasowych, są wybitnie napisane i powszechnie uznane za arcydzieła w swoim gatunku. Trudno się dziwić, że do kanonu klasyki wpisała się także powieść Emily Brontë. Wyjątkowy styl, barwne opisy, wiktoriański klimat Anglii XVIII i XIX wieku i niezwykli bohaterowie tworzą nadzwyczajną powieść.

Earnshaw, głowa rodziny, ojciec Catherine i Hindleya, podczas podróży do Londynu napotyka biednego, cygańskiego chłopca, którego nazywa Heathcliff i nakazuje swoim dzieciom traktować go jak równego sobie, jak brata. Niestety, po śmierci Earnshawa, majątkiem zarządza Hindley, który zawsze nienawidził przybłędy, co manifestuje swoim oschłym, brutalnym zachowaniem w stosunku do chłopaka, który jedyne ciepłe słowa może usłyszeć od Catherine. Jednakże, gdy Cathy poznaje Edgara Lintona, statecznego, ułożonego młodego mężczyznę i godzi się zostać jego żoną, serce Heathcliffa zamiera. Przecież wyraźnie było między nimi wyjątkowe uczucie! Gdy Heathcliff po kilku latach wraca na Wichrowe Wzgórza jest całkowicie odmienionym człowiekiem, gentlemanem, nie byle cygańskim parobkiem. Czy latami skazywane na porażkę uczucie będzie miało kiedyś szansę zaistnieć? Karty książki pokazują, że czas nie leczy ran, wzmacnia tylko nienawiść i zgorzknienie. Heathcliff wpada na szaleńczy plan zemsty, który pogrąży jego i odbije się na kolejnym pokoleniu…

Bohaterowie Emily Brontë, szczególnie Heathcliff i Catherine są wielkimi romantykami, jakich dzisiaj mało. Niektóre ich zachowania mogą się wydać dla nowoczesnego czytelnika irracjonalne i nierzeczywiste. Ta dwójka jest również parą budzącą naprawdę sprzeczne uczucia – ich gnuśność, butność, arogancja i hardość wcale nie ułatwiają im życia. Całość jest nieco mroczna, momentami ponura i przygnębiająca, jednocześnie niezwykle romantyczna, przesycona samotnością i tęsknotą. Tak wiele emocji pojawia się w tej powieści, że czasem czułam wewnętrzny mętlik. Powieść jest napisana w taki sposób, że ciężko jest się od niej oderwać. Losy bohaterów, ich uczucia, przemyślenia, niezwykle ciekawią i sprawiają, że z każdą kolejną stroną chce się wiedzieć więcej. Styl nie jest przesadnie pompatyczny, chociaż nie brak obrazowych i barwnych opisów, metafor czy epitetów, które jedynie dopełniają całości świetnie oddając klimat ery wiktoriańskiej.

W Polsce „Wichrowe wzgórza” po raz pierwszy ukazały się w roku 1929 pod tytułem „Szatańska miłość”. Myślę, że ten tytuł, chociaż odbiegający od oryginalnego, również świetnie oddaje atmosferę powieści. Książka jest fascynująca, autorka pokusiła się o dogłębny opis emocji, precyzyjnie zagłębiając się w psychikę bohaterów opętanych negatywnymi uczuciami, które niestety przysłoniły te pozytywne.

Muszę szczerze przyznać, że żałuję tego, że dopiero teraz sięgnęłam po „Wichrowe wzgórza”. Jest to powieść napisana z rozmachem, pełna pasji, ogromnej tęsknoty, niespełnionej miłości i wielkiego pragnienia osiągnięcia jej. Jest to książka, która budzi w czytelniku całą gamę przeróżnych emocji, akcja wciąga od pierwszych stron, a bohaterowie są wykreowani w bardzo realistyczny sposób. Jeśli popełniliście tan sam błąd jak ja i nie mieliście nigdy wcześniej okazji czytać „Wichrowych wzgórz” to serdecznie Was do lektury tej książki zachęcam. Nie bez powodu jest wielokrotnie tłumaczona i wydawana na nowo, nie bez powodu doczekała się kilku ekranizacji filmowych. Serdecznie polecam, bo zdecydowanie warto poświęcić się lekturze tej powieści. Wyjątkowa, pełna namiętności i nieuchronnej tragedii, wciągająca i niesamowita.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo MG

#478. „Dziennik Bridget Jones” – Helen Fielding

„Dziennik Bridget Jones”


Tytuł: „Dziennik Bridget Jones”
Tom: #1
Autor: Helen Fielding
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 367
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-7785-421-1
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 19 marca 2014

Helen Fielding jest brytyjską dziennikarką prasową i telewizyjną, a także pisarką. Uwielbia podróże, czas wolny dzieli między Londynem a Los Angeles, obecnie pisze także scenariusze. Jest autorką pięciu powieści: „Dziennik Bridget Jones”, „Bridget Jones: W pogoni za rozumem”, „Potęga sławy”, „Rozbuchana wyobraźnia Olivii Joules” i najnowszej, trzeciej części o przygodach Bridget – „Bridget Jones: Szalejąc za facetem”.

Prawda jest taka, że historia Bridget wciągnęła mnie bez końca. Czytałam mimo wielkich chęci na sen, czytałam mimo obowiązków, które czekały i zadań, które piętrzyły się w stosie… Co takiego kryje się w tej niepozornej książce, która została nawet zekranizowana (2011, Renée Zellweger, Colin Firth, Hugh Grant).

„Wiem, że wszyscy jesteśmy psychotyczni, samotni, całkowicie dysfunkcjonalni i budujemy relacje wyłącznie przez telefon (…) ale nie ma to jak rodzina, co?”

Jakie są plusy bycia singlem?

Bridget Jones, to kobieta po 30-tce, pracująca w wydawnictwie, poszukująca księcia z bajki i diety cud. Książkę rozpoczynają postanowienia noworoczne Bridget, robiącej listę rzeczy, których nie będzie robić i które będzie robić, by: a)znaleźć faceta, b)schudnąć, c)uwolnić się od nałogów. Ma dość krępujących pytań zadawanych przez rodzinę i przyjaciół rodziców o jej życie uczuciowe, przecież ma jeszcze na wszystko czas… Tym sposobem wdaje się w romans z szefem, Danielem Cleave’em, który okazuje się być emocjonalnym popaprańcem, a w międzyczasie trafi się ulubieniec rodziny, bogaty rozwodnik karierowicz Mark Darcy, żonaty Australijczyk mieszkający obok i 23letni podlotek… Co z tego wszystkiego wyniknie? Biorąc pod uwagę niezwykłe roztrzepanie Bridget, bujanie w obłokach, nadużywanie alkoholu i papierosów – można spodziewać się wszystkiego!

Bridget Jones będzie zaliczała emocjonalne wzloty i upadki, do czego skutecznie przyczyni się jej rodzina, zwłaszcza matka, Pam Jones, która po wakacjach za granicą, uzmysłowiła sobie, że ma dość harowania za darmo dla męża i dzieci (wprawdzie już dorosłych) i postanowiła rozpocząć, nowe, niezależne życie prezenterki telewizyjnej u boku tajemniczego Portugalczyka, Julia, czy też praca i mężczyźni. Ważne okażą się relacje z przyjaciółmi, niejednokrotnie skłonnymi do poświęceń, nocnych pijaństw z radami i pocieszaniem.

Styl Helen Fielding jest bardzo lekki, książkę czyta się błyskawicznie. W fabule nie brak także zwrotów akcji, które czasem są przewidywalne, ale zaspokoją każdą czytelniczkę poszukującą niewymagającej powieści. Trzeba przyznać, że angielski humor jest specyficzny i nie wszyscy go lubią. Jednak w przypadku książki Helen Fielding nie musicie się obawiać, że czegoś nie zrozumiecie lub że nie będzie śmiesznie – wręcz przeciwnie – humor jest rozbrajający. Dodatkowo ja czułam specyficzną więź emocjonalną z Bridget, bo czasami też jestem tak pozytywnie zakręcona jak ona, mamy urodziny w tym samym miesiącu (ona 6 dni przede mną) i podobnie ważymy.

„Dziennik Bridget Jones” to książka jakiej było mi ostatnio trzeba. Pozwoliła mi się oderwać od rzeczywistości, nie była to wymagająca lektura, jednak bardzo przyjemna. Uważam, że powinna ją przeczytać każda kobieta – nieważne czy szczęśliwie zakochana, mężatka, rozwódka czy singielka. Każda z nas znajdzie odrobinkę siebie w jednej postaci zaprezentowanych przez Helen Fielding. Ponieważ mogę już porównać książkę do filmu, uważam, że warto najpierw przeczytać powieść, a potem z ciekawości obejrzeć film, bo jest zabawną komedią romantyczną, jednakże różniącą się paroma ważnymi detalami. Skusicie się?

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Zysk i S-ka

#470. „Święta ze śmiercią” – J.D. Robb

„Święta ze śmiercią”


Tytuł: „Święta ze śmiercią”
Autor: J.D. Robb
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 312
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-7839-655-0
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 24 lutego 2014

J.D. Robb to pseudonim literacki jednej z poczytniejszych amerykańskich pisarek powieści dla kobiet oraz kryminałów z romansem w tle – Eleanor Marie Robertson znanej bardziej jako Nora Roberts. „Święta ze śmiercią” to siódmy tom jednej z osiemnastu powieści kryminalnych z serii o detektyw Eve Dallas, jednocześnie jest to moja pierwsza książka Nory Roberts piszącej pod takim pseudonimem literackim (jednym z wielu).

Główną bohaterką jest Eve Dallas, policjantka, detektyw, po wypadku podczas pracy, postanawia wrócić do niej szybciej niż przewidywała i od razu rzucić się w wir pracy, by udowodnić wszystkim, a zwłaszcza sobie, że nie wypadła z obiegu. Zostaje wezwana do całkiem modnie urządzonego mieszkania, gdzie wywiązała się kłótnia małżeńska. Niestety, na miejscu Dallas znajduje martwą kobietę uduszoną łańcuchem na choinkę. Niestety, śledztwo na dobre się nie rozkręciło, gdy morderca przebrany za Świętego Mikołaja ponownie uderza, z tym samym modus operandi. Sprawca morduje i zostawia konkretny prezent wymieniony w piosence „12 dni Bożego Narodzenia”. Wszystkie ofiary łączy fakt, że są osobami samotnymi, poszukującymi miłości w agencji „Szczęśliwy Związek” oraz są w jakimś stopniu związane z teatrem. Czy detektyw Eve Dallas przy pomocy swojego męża i ulubionej policjantki Delii Peabody zatrzyma mordercę nim ten dokona 12 mordów i gwałtów?

Eve budziła we mnie czasem sprzeczne uczucia, rozumiałam, że miała bardzo trudne dzieciństwo, jednak skoro, jak sama stwierdziła, otworzyła się na mężczyznę (przypadkiem przystojny bogacz), który z czasem stał się jej mężem, to powinna być dla niego bardziej wyrozumiała. Aczkolwiek taka jest po prostu kreacja głównej bohaterki, można ją lubić lub nie. Jeśli chodzi o pozostałe postaci, to autorka zaprezentowała cały wachlarz ciekawych bohaterów, którzy budzili różne emocje. Akcja powieści rozgrywa się w przyszłości, w roku 2058, jednak mimo kilku znaczących zmian, jakie dokonała autorka, uważam, że troszkę brakowało mi dokładniejszego opisu tła powieści.

Cała kryminalna historia rozgrywa się bardzo szybko, dzięki czemu książka wciąga i nieustannie trzyma w napięciu. Żeby jednak nie było tak bardzo kryminalnie, autorka co jakiś czas pozwalała sobie zaprezentować pikantne sceny miłości Roarke’a i Eve, także miłośniczki romansów na pewno będą usatysfakcjonowane. Jeśli chodzi o jeden z ważniejszych elementów – zakończenie, to gwarantuję 100% satysfakcji, nie spodziewałam się takiego obrotu spraw.

Myślę, że do książek tej pisarki zachęcać żeńską publiczność nie muszę. Są to powieści, które zadowolą zarówno miłośniczki kryminałów jak i romansów, a dwa w jednym to świetne połączenie. Polecam w szczególności tym osobom, które są z cyklem na bieżąco.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Książka przeczytana w ramach mojego Kryminalnego Wyzwania oraz wyzwania Grunt to okładka a także wyzwania u Basi – Czytam literaturę amerykańską

#449. „Delikatność” – David Foenkinos

„Delikatność”


Tytuł: „Delikatność”
Autor: David Foenkinos
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 208
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-240-2192-5
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 10 stycznia 2014

David Foenkinos, to francuski pisarz i scenarzysta, od 2002 roku, kiedy to wydał swą pierwszą powieść stał się cenionym i znanym autorem. Do tej pory napisał 11 książek, a „Delikatność” nawet wyreżyserował. Z tego też względu ekranizacja jest bardzo wierną wersją historii opartej na książce (w roli głównej Audrey Tautou).

„Obietnice obowiązują w chwili, kiedy się obiecuje.”

Pewnego dnia stateczna Nathalie lubiąca się śmiać i czytać książki, zostaje zaczepiona na ulicy przez nieznajomego mężczyznę, François, który zauroczony jej urokiem osobistym proponuje wspólną kawę, która zmienia się w sok zwiastujący ich małżeństwo. I tak rozpoczyna się najpiękniejsza przygoda ich wspólnego życia, bez kłótni, z ogromnymi uczuciami… Niestety po siedmiu latach małżeństwa, miał miejsce tragiczny wypadek. François, jak co dzień, wyszedł biegać z tą różnicą, że nie wrócił do domu, a wylądował w stanie krytycznym w szpitalu, by tam po kilku dniach umrzeć. I tak Nathalie pogrąża się w swojej rozpaczy nad utraconym szczęściem u boku ukochanego.

„Żyjemy pod dyktandem pragnień innych ludzi.”

Z czasem Nathalie znajduje w sobie siłę i postanawia wrócić do pracy, gdzie kierownik firmy, Charles tylko czeka na okazję, by się z nią umówić. Nieczuła na jego zaloty Nathalie nie wyobraża sobie, by mogła ulokować swoje uczucia w kimś takim jak on. Lecz pewnego dnia, gdy do jej gabinetu nieśmiało wszedł jeden z członków jej grupy, niepewny siebie Szwed Markus – wszystko się odmienia. Nathalie, niewiele myśląc nad swoim czynem podchodzi do niego i całuje go, bo ten „czyn nie miał żadnego związku z ciągiem innych czynów w jej życiu. Ten pocałunek był przejawem nagłej anarchii jej neuronów, czymś, co można by nazwać aktem bezcelowym.” Ale czy na pewno?

„Co należy robić? Czy można dokończyć lekturę książki przerwaną przez śmierć męża?”

Autor już z samego początku, kreując miłosną historię Nathalie i François z góry skazuje ją na jakieś wielkie nieszczęście, pozwalając czytelnikowi przypuszczać, że zdarzy się coś strasznego. Tak też niestety się dzieje, na szczęście „Delikatność” nie jest powieścią o tragicznej miłości, ale o miłości delikatnej i wyjątkowej, niespodziewanej, zaskakującej i jak najbardziej wyczekiwanej. Na rozwój kolejnych wydarzeń nie trzeba czekać długo.

„Istnieją wspaniali ludzie, których spotykamy w niewłaściwym momencie. Istnieją także ludzie, którzy są wspaniali, bo spotykamy ich we właściwej chwili.”

Powieść Foenkinos’a całkowicie mnie poruszyła. Nie brakowało w niej momentów, które wzruszały mnie do łez czy chwil w których się uśmiechałam, jest to bowiem książka subtelna i delikatna. Po lekturze czułam się, jakby sam autor złożył mi obietnicę tej wymarzonej, romantycznej, niespodziewanej miłości. Język i styl jest bardzo specyficzny, dopracowany i jednocześnie wyjątkowy. Historię życia Nathalie przeplatają historie innych bohaterów oraz wydarzenia związane z ich życiem – fragmenty sztuk teatralnych, definicje ze słownika, ważne myśli pewnych ludzi.

Ciężko jest mi w kilku słowach podsumować tę książkę, bo lektura jej rozbudziła we mnie wiele pozytywnych emocji. „Delikatność” jest powieścią, która z pewnością przypadnie do gustu żeńskiej grupie odbiorców. Od lat gości na liście bestsellerów we Francji i trudno się temu dziwić. Fabuła powieści wciąga od pierwszych stron, a dzięki mądrościom jakie w sobie zawiera lektura tej książki jest tym ciekawsza i wartościowsza. Serdecznie polecam.

Książka przeczytana w ramach wyzwania Z Literą W Tle

#448. „Błękitny Zamek” – Lucy Maud Montgomery

„Błękitny Zamek”


Tytuł: „Błękitny Zamek”
Autor: Lucy Maud Montgomery
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 280
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-237-7659-8
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 9 stycznia 2014

Moja przygoda z twórczością kanadyjskiej pisarki Lucy Maud Montgomery nie jest obszerna, ale jest długa. Od najmłodszych lat przyjaźniłam się z „Anią z Zielonego Wzgórza” patrząc jak dorasta, idzie na uniwersytet, a wreszcie wychodzi za mąż. I mimo że autorka ma na swoim koncie ponad 30 wydanych powieści (nie wszystkie niestety ukazały się w Polsce) to dopiero teraz miałam okazję poznać jej twórczość z troszkę innej perspektywy, jednakże równie satysfakcjonującej literacko.

„Błękitny Zamek” został wydany w roku 1926, niestety polscy czytelnicy musieli czekać na przetłumaczoną wersję blisko siedemdziesiąt lat! Dziś, wszyscy miłośnicy twórczości Lucy Maud Montgomery mają wreszcie okazję zapoznać się z wersją tłumaczenia wierną oryginałowi, nieskróconą. Co więcej powieść ta należy do serii „Romantyczna”, czyli cyklu staranie wybranych książek, po które sięgają kobiety w każdym wieku – od tych dorastających, po dojrzałe.

Valancy Striling, 29-cio letnia kobieta, samotna, już z plakietką „starej panna”, całe życie spędziła z matką i ciotką, będąc stale porównywaną do lepszej i ładniejszej kuzynki. Wyszydzana przez całą rodzinę uciekała myślami w świat fantazji, do wyjątkowego zamku – Błękitnego Zamku, gdzie ona była najważniejsza. Tam mężczyźni ustawiają się do niej w kolejce, tam była najpiękniejsza i najszczęśliwsza.

Niestety, pewnego dnia Valancy dowiaduje się, że ma chorobę serca, a doktor rokuje, że pozostał jej rok życia. Jest to przełomowy moment w życiu bohaterki. Kobieta nie zważając na protesty rodziny wyprowadza się do swojej śmiertelnie chorej przyjaciółki Cecil i jej ojca Ryczącego Abla, który nie cieszy się dobrą reputacją. Co więcej Valancy zawiera bliską znajomość z pewnym jegomościem, Barneyem Snaithem, który ma wiele tajemnic… Jak potoczą się dalsze losy Valancy? Czy odnajdzie szczęście?

Język jest bardzo literacki, pełen barwnych porównań, ciekawych epitetów i pomysłowych metafor. Nie brak także wnikliwych opisów, czy to emocji, wydarzeń czy scenerii. Narracja jest prowadzona z punktu widzenia narratora wszechwiedzącego, dzięki czemu czytelnik ma obiektywny wgląd w wydarzenia oraz myśli i odczucia bohaterów. Jeśli zaś chodzi o kreację bohaterów, to jak to bywa w przypadku Montgomery, ewoluuje ona wraz z ilością przeczytanych stron. Główna bohaterka, Valancy Sterling, w tamtych czasach jako niespełna 30-to letnia kobieta była uważana za starą pannę z niewielkimi szansami na znalezienie sobie męża, nawet nie wybranka serca, a po prostu męża. Co więcej, problem Valancy sięga jej lat najmłodszych, gdyż od dziecka musiała spełniać wymagania stawiane przez jej surową rodzinę, niezwykle dbającą o swój wizerunek. Na szczęście, bohaterka wyrosła na osobę o dobrym sercu, życzliwą, inteligentną i posiadającą własne poglądy. Valancy wystarczyło podjąć jedną, poważną i niełatwą decyzję, by odmienić swoje życie, ale czy i Wy, drodzy Czytelnicy odważacie się na tak poważne kroki w Waszym życiu?

Czytając tę powieść niejednokrotnie miałam poczucie wielkiej niesprawiedliwości i tylko czekałam na to, by główna bohaterka wykonała jakiś czyn wyrywając się wreszcie spod skrzydeł okrutnej i niesprawiedliwej matki. Jednocześnie bardzo jej współczułam i kibicowałam. Powieść ta jest lekturą, która na pewno jest odrobinę melancholijna, przeznaczona też jest dla czytelniczek starszych, które z przyjemnością zagłębią się w problemach dojrzewania, przemyśleniach i rozterkach uczuciowych głównej bohaterki.

„Błękitny Zamek” bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Ponieważ minęło już trochę lat odkąd po raz ostatni sięgałam po jakąś z książek Lucy Maud Montgomery, po tej powieści odnalazłam w sobie nowy zapał do zgłębiania innych książek autorstwa tej pisarki. Jeśli więc poszukujecie powieści romantycznej, która zagwarantuje Wam cały wachlarz emocji, barwne i ponadczasowe postaci oraz wciągającą, ale lekką i niezobowiązującą fabułę, to z pewnością „Błękitny Zamek” spisze się na medal. Serdecznie polecam!

Notka biograficzna od Wydawnictwa:
Lucy Maud Montgomery (1874-1942) – kanadyjska pisarka, autorka przede wszystkim cyklu „Ania z Zielonego Wzgórza” (1908-1939), ale również „Dziewczęcia z sadu” (1910), serii opowieści o Historynce (1911-1913), Emilce (1923-1927), Pat (1933-1935) i innych. Pierwsza kobieta w historii Kanady przyjęta do Królewskiego Towarzystwa Sztuk Pięknych. Odznaczona Orderem Imperium Brytyjskiego. Na jej twórczości wychowały się miliony czytelniczek.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Egmont

Recenzja bierze udział w wyzwaniu Grunt to okładka – KWIATY.

#436. „Łopatą do serca” – Marta Obuch

„Łopatą do serca”


Tytuł: „Łopatą do serca”
Autor: Marta Obuch
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 328
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-7674-263-2
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 22 grudnia 2013

Marta Obuch, urodzona w Częstochowie obecnie mieszkająca w Katowicach autorka komedii kryminalnych, poetka, fotograf, dziennikarka. Studiowała filologię polską na Uniwersytecie Śląskim i fotografię cyfrową w Śląskiej Akademii Fotografii. W 2007 roku debiutowała powieścią „Precz z brunetami!”, następnie spod jej pióra wyszły: „Odrobina fałszerstwa”, „Diabelska ewolucja”, „Miłość, szkielet i spaghetti” i najnowsza jej powieść „Łopatą do serca”.
Prywatna strona autorki: www.martaobuch.pl

Usłyszawszy o książce Marty Obuch „Łopatą do serca” nie zawahałam się przed jej lekturą ze względu na to, że lubię powieści kryminalne, a tym bardziej takie, w których mimo wszystko nie brak dużej dawki humoru, a i jakiś romansik się też znajdzie. I nie zawiodłam się.

Michalina, Misia, ostatnio przeżywa trudne chwile. Po kłótni z mężem, ten urażony i dumny, nie wraca do domu. Mimo że ostatnio się nie dogadują nie spodziewła się, ze mąż kryje przed nią tak mroczne tajemnice i nie z powodu obrazy majestatu nie wrócił na noc do domu. Jej Henryk, Hardy, jest okrutnym bossem mafijnym, o czym wiedzą wszyscy prócz Michaliny i jej przyjaciółki Zuzy. Tajemnica nigdy nie miała wyjść na jaw, ale sprawy przybrały niespodziewany obrót i Hardy wylądował w areszcie, a jego sekrety wreszcie ujrzały światło dzienne. Nielegalne machlojki to nic w porównaniu do zdrady małżeńskiej jakiej dopuścił się śląski mafijny boss. Żeby tego było mało w domu Misi zamieszka prawa ręka Hardego, Igła, któremu powierzono wytłumaczenie Misi całej sprawy nie zagłębiając ją w szczegóły oraz pilnowanie jej i mieszkania. Igła nie jest jednak przygotowany na to, że z Misi to jest twardy orzech do zgryzienia! Ale kto się czubi ten się…

W międzyczasie komisarz policji Piotrek Marchewka zostaje oddelegowany do sprawy Hardego. Policja wreszcie ma okazję przyskrzynić drania za wszystkie jego niecne przestępstwa. Sprawa niestety do łatwych nie należy. Na dodatek Misia z Zuzą postanawiają prowadzić śledztwo na własną rękę i nawracać przestępców. Co z tego wszystkiego wyniknie?

Mimo że fabuła książki jest przewidywalna, to nie brak w niej zaskakujących zwrotów akcji, pojawiają się też liczne pytania: kogo lub co kazał Hardy pilnować Igle? Jaki naprawdę był ten mafijny boss? I kto stoi za kradzieżą diamentów! Czy w tak trudnej chwili Misia będzie w stanie otworzyć oczy i serce?

Kreacja bohaterów zasługuje na szczególną uwagę. Misia z uważanej przez wszystkich głupiej, bogatej paniusi pokaże wreszcie pazurki, Igła okaże się być inteligentnym twardzielem-bydlakiem, czytającym książki i gustującym w dobrym winie, Zuza – kobieta wolna i niezależna pozna kogoś, kto odmieni jej życie, a całkiem przypadkiem będzie to nasz komisarz, którego serce zabije mocniej do tej pięknej istoty, pojawi się także niezwykła osobowość – pani Ryszarda.

Akcja powieści rozgrywa się w Katowicach, wyraźnie widać, że jest to miasto znane pisarce. Jest to również miasto bliskie mnie (i pod względem odległości i po względem studiowania). Fabuła – wciągająca, bohaterowie – jak żywi, jednak najważniejszy jest dla mnie tutaj język – dopracowany, przemyślany i bardzo humorystyczny. To książka, którą trzeba przeczytać w pochmurne i smutne dni.

Książka Marty Obuch trafiła mnie jak tytułowa łopata w serce. Czytałam ją z wielką przyjemnością wybuchając co chwila salwami śmiechu. Jeśli poszukujecie niezobowiązującej lektury, która poprawi Wam humor – nie możecie trafić lepiej. Z pewnością sięgnę po inne powieści tej pisarki, bo jestem zauroczona jej pomysłowością, warsztatem pisarskim oraz ilością pozytywnego humoru jaki we mnie wzbudziła jej powieść. Serdecznie polecam miłośnikom kryminałów i nie tylko!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce, Pani Marcie Obuch

Książka przeczytana w ramach Kryminalnego Wyzwania

#387. „Jane Eyre. Autobiografia” – Charlotte Brontë

„Jane Eyre. Autobiografia”


Tytuł: „Jane Eyre. Autobiografia”
Autor: Charlotte Brontë
Wydawnictwo: MG
Liczba stron: 608
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-7779-144-8
Ocena: 10/10
Data przeczytania: 8 września 2013

Nazwisko Brontë z pewnością jest Wam dobrze znane. Charlotte, Emily Jane i Anna Brontë, już od najmłodszych lat wspólnie pisały wiersze i opowiadania. Jednak prawdziwą sławę siostry zyskały dopiero po śmierci. Charlotte była najstarszą spośród sióstr, których powieści zaliczane są do klasyków literatury angielskiej. W roku 1845 siostry wspólnie wydały kolekcję swoich poezji, ze względu na role jakie rządziły się w XIX wiecznej Anglii, wszystkie pod męskimi pseudonimami. Również „Dziwne losy Jane Eyre” zostały pierwotnie opublikowane pod męskim pseudonimem (Currer Bell). Sama po raz pierwszy zetknęłam się z siostrami Brontë podczas zajęć z literatury brytyjskiej na studiach. Jednak czytanie fragmentów ich książek w oryginalne wcale nie należało do łatwych zajęć. Dziś chcę Wam zaprezentować moją recenzję książki Charlotte Brontë „Jane Eyre. Autobiografia”.

Na uwagę zasługuje także samo wydanie. „Jane Eyre. Autobiografia” to wznowione wydanie powieści Charlotte Brontë, które możecie znać pod tytułem „Dziwne losy Jane Eyre” lub po prostu „Jane Eyre”. Wydawnictwo MG zdecydowało się ponownie wydać książkę brytyjskiej pisarki oferując swoim czytelnikom piękne wydanie w grubej oprawie i wygodnej dla oka niemałej czcionce. Już patrząc na samą okładkę ma się ochotę rozpocząć przygodę z tą niezwykłą powieścią.

Przenosimy się do Anglii, epoki wiktoriańskiej. Poznajcie małą Jane Eyre, która po stracie rodziców zamieszkała u brata matki. Pan Reed był kochającym wujkiem, jednak i jego żywot dobiegł końca, a na łożu śmierci wymusił na swojej żonie obietnicę opieki nad młodą siostrzenicą. Niestety, pani Reed wcale nie kwapiła się do tego, by traktować Jane na równi ze swoimi dziećmi, ponieważ dziewczynka była inna, zawsze zamyślona.

Dziewczyna nie miała łatwego życia, albowiem mieszkając pod dachem Reedów codziennie musiała zmagać się z poniżaniem przez domowników i służbę, a ze strony syna Reedów, Johna, biciem i upokarzaniem. Gdy Jane osiągnęła wiek 10 lat, ciotka wysłała ją do dobroczynnego zakładu w Lowood, gdzie wcale nie wiedzie się jej lepiej. Surowe zasady i epidemia tyfusu nie zatrzymują Jane przed zdobyciem wykształcenia oraz objęciem posady nauczycielki. Jednak Jane czuje, że najwyższa pora na zmianę w jej życiu dlatego też przyjmuje posadę guwernantki w Thornfield Hall. Ma tam uczyć małą dziewczynkę imieniem Adela, podopieczną właściciela Thornfield Hall – wiecznie nieobecnego, szorstkiego w obyciu i tajemniczego pana Rochestera. Gdy Jane już myśli, że jej życie wreszcie nabrało kolorów, bo poznała, co to znaczyć kochać i zaprzyjaźniła się ze służbą, na jaw wychodzą mroczne tajemnice z życia Rochestera. Kobieta czuje, że nie może dalej mieszkać w Thornfield Hall i ucieka. Jak potoczą się jej dalsze losy?

„Jane Eyre. Autobiografia” jest powieścią, która nawet w zatwardziałym sercu wzbudzi całą gamę sprzecznych z sobą uczuć. Ciężko jest mi wszystkie opisać, a nawet nie chcę tego robić – każdy z Was na pewno odczuwał lekturę tej książki na swój sposób. Znaczący wpływ na odbiór powieści ma jej klimat – XIX-wieczna, ponura, wiktoriańska Anglia idealnie nadaje się na tło dla tej historii. Dzięki zastosowaniu przez autorkę narracji pierwszoosobowej możemy dogłębnie wejrzeć w duszę oraz umysł Jane, której życie bardzo doświadczyło. Uważam, że nie ma sensu zagłębiać się w charakteryzację bohaterów i analizę ich czynów, pozostawiam to Wam – czytelnikom, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać Jane Eyre.

Charlotte Brontë dotyka tematów ponadczasowych – samotności, odtrącenia, cierpienia, poszukiwania miłości i ciepła u boku drugiego człowieka. Porusza także tematy, które teraz być może uchodzą za przestarzałe i niemodne – szlachetność charakteru, działanie według zasad moralnych, wzniosłe mówienie o miłości i poszukiwaniu szczęścia, jako celu w życiu. Jednak mimo jakichkolwiek różnic jej książka już zawsze będzie niosła ze sobą przesłanie, dla każdego inne, w zależności od sytuacji życiowej w jakiej się zajdziecie.

Faktem oczywistym jest, że historia Jane Eyre jest historią ponadczasową, na zawsze wpisaną w kanony literatury brytyjskiej. Po ponad stu sześćdziesięciu latach od wydania w dalszym ciągu porywa serca czytelników. Można się o tej książce rozpisywać godzinami, lub nie powiedzieć ani słowa. Jest to także powieść, do której lektury trzeba samemu dojrzeć – w tym przypadku nic na siłę. Serdecznie polecam.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo MG

#380. „Ścigana” – Tess Gerritsen

„Ścigana”


Tytuł: „Ścigana”
Autor: Tess Gerritsen
Wydawnictwo: Harlequin
Liczba stron: 288
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-238-9038-6
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 25 sierpnia 2013

Tess Gerritsen jest jedną z najbardziej znanych pisarek na całym świecie. Ta Amerykanka swoją pisarską karierę rozpoczynała będąc lekarzem internistą. A od 1996 roku, gdy wydała thriller medyczny „Dawca” jej kariera tak naprawdę się rozpoczęła. Od tej pory napisała wiele thrillerów i kryminałów z wątkiem romantycznym. „Ścigana” miała premierę w 1995 roku, została w Polsce wcześniej wydana pod tytułem „Złodziej serc”. Dziś recenzuję wznowione wydanie tej powieści.

Clea Rice, z pochodzenia Amerykanka, robi wątpliwą karierę w Anglii jako złodziejka. Od małego uczona tego fachu, jest zawodowcem. Jednak jej dobra passa też dobiegła końca. Pobyt w więzieniu odcisnął na niej piętno, więc próbuje zacząć uczciwe życie, co nie będzie łatwym zadaniem. Wplątuje się w międzynarodową aferę – statek przewożący dzieła sztuki tonie, a jego właściciel domaga się ogromnej sumy od firmy ubezpieczeniowej. Clea przypadkiem znalazła się na tym statku, a teraz zbiera dowody świadczące o tym, że było to zaplanowane działanie mające na celu wyłudzenie ubezpieczenia. Kobieta musi zdobyć Oko Kaszmiru, ale na jej drodze staje angielski dżentelmen, Jordan Tavistock. Przeciwnik, sprzymierzeniec, a może kochanek? Czy da radę skończyć z kłamstwami i zaufać drugiemu człowiekowi? Jednak w przeciwieństwie do niego, Cleę czeka większe niebezpieczeństwo. Na świecie są ludzie, którzy za jej głowę skłonni są pokrzyżować jej plany i zapłacić milion dolarów. A policja też wcale nie chce uwierzyć złodziejce…

Czegoś mi w tej książce brakowało już od samego początku. Fabuła jest ciekawa, jednak nie porywa od pierwszych stron. Mimo że książka, jest krótka to jakoś ciężko było mi wgryźć się w tę historię i dopiero od połowy tak naprawdę zaczęła mi się podobać. Bohaterów poznajemy na przestrzeni stron, odkrywając ich tajemnice i przeszłość, jednak nie jest im poświęcony długi i konkretny opis.

Jednak powieści tej nie brakuje szybkiej akcji, wielu niebezpiecznych intryg oraz romansu, który na pewno docenią czytelniczki lubiące ten aspekt w powieściach Gerritsen. Czy dżentelmen i przestępczyni mogą stanowić zgraną parę? Nie zabraknie także morderstw, więc bądźcie gotowi na wszystko!

„Ścigana” nie do końca spełniła moje oczekiwania. Z pewnością nie jest to jedna z najlepszych powieści Gerritsen, ale polecam ją przede wszystkim fanom pisarki oraz osobom, które mają ochotę na powieść akcji z romansem w tle.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Harlequin/Mira