Archiwum kategorii: Wydawnictwo Mag

#477. „Pokój” – Gene Wolfe

„Pokój”


Tytuł: „Pokój”
Autor: Gene Wolfe
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 240
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-7480-415-8
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 16 marca 2014

Gene Wolfe, jest czołowym pisarzem Amerykańskim, urodzonym 7 maja 1931 roku i zamieszkałym w Nowym Jorku. Najbardziej znany za serie książek „Księga Nowego Słońca” („The Book of the New Sun”) i „Księga Długiego Słońca” („The Book of the Long Sun”). Książka „Pokój” jest pierwszą pełnowymiarową powieścią, uznaną za dowód geniuszu autora, wielokrotnie nagradzanego w kategoriach literatura fantastyczna i science-fiction, takimi nagrodami jak Nebula, Hugo i World Fantasy.
„Pokój” jest pierwszą powieścią autora, którą miałam okazję czytać i którą uświetnia posłowie autorstwa Neila Gaimana. Książka została wydana w niezwykłej serii łączącej powieści nadzwyczajne, unikatowe, poruszające, o przepięknych okładkach – „Uczta Wyobraźni”.

Alden Dennis Weer, człowiek zagadka, żyjący „w czasach, kiedy (…) wszyscy pozostali są martwi”. Podstarzały wiekiem mężczyzna mieszka w małym miasteczku na Środkowym Zachodzie Stanów Zjednoczonych. Główny bohater, jednocześnie narrator, prowadzi czytelnika po wspomnieniach z jego dzieciństwa, dorastania, młodych lat dorosłości, wieku średniego i czasów obecnych, kiedy jest już sędziwym człowiekiem. W tym samym czasie, okazuje się, jaką moc ma jego wyobraźnia – panująca nad czasem, rzeczywistością, a nawet śmiercią.

„(…) wspomnienia z dzieciństwa mogą działać na nas tak mocno jedynie dlatego, że jako najbardziej oddalone ze wszystkiego, co posiadamy, są najgorzej zapamiętane i przez to najmniej opierają się procesowi, podczas którego nadajemy im postać coraz bliższą ideałowi (…)”

Autor przeskakuje z wydarzeń teraźniejszych, do młodości głównego bohatera, wszystko opisane jest w bardzo oniryczny, dokładny i niezwykle literacki sposób. Nie brak także retrospekcji do przyszłości. Weer jawi się jako rozgoryczony starzec, który często ulega dygresjom. Nie można mu niestety w pełni zaufać, gdyż jego relacje są bardzo subiektywne i dotyczą tylko tych elementów z jego życia, które chce zaprezentować. Często pomija jakieś fakty i zataja niektóre wydarzenia, nie bez powodu. Najważniejsze z pytań, które pojawiają się podczas lektury książki: czym jest dom Weera i jego tajemnicze pokoje?

Szczerze powiedziawszy, książka nie wciągnęła mnie od pierwszych stron. Początek był dość trudny, zdania są wielokrotnie złożone, często bardzo długie, a akcji brakowało dynamiki i ciężko było się rozeznać, co jest czym, ale z kolejnymi rozdziałami robiło się coraz ciekawiej. To chyba jest cecha wszystkich świetnych, wielkich powieści na miarę klasyki literatury. Przyznam, że ciężko jest mi zrozumieć tę książkę do końca. Jest ona bardzo złożona, narracja prowadzona jest z różnych perspektyw głównego bohatera, wiele faktów bazuje na symbolice, która nie jest wyrażona wprost, a wymaga od czytelnika pełnego skupienia i zaczytania w historiach, by potem móc wszystko połączyć w całość. Dlatego też postanowiłam poszukać informacji, które pomogłyby mi w analizie historii Aldena Dennisa Weera. Okazuje się, że istnieje kilka interpretacji postaci Weera. Jedna z nich mówi, że Weer nie żyje, a jego poszatkowane wspomnienia, to wspominki jego ducha. Druga prezentuje głównego bohatera, jako mężczyznę w wieku średnim, który przeżywa załamanie nerwowe, przez co fantazjuje na temat swojej starości.

Jak pisze Gaiman: „Jeśli czytacie książkę Gene’a Wolfe’a, zaufajcie autorowi i ani przez chwilę nie ufajcie autorowi. On wiele od was oczekuje, a jeśli poświęcicie mu czas i uwagę, ta inwestycja się wam opłaci, ale oczekuje od was ciężkiej pracy. Gene Wolfe zdefiniował kiedyś „dobrą literaturę” jako coś, co wykształcony czytelnik może przeczytać z przyjemnością, a z jeszcze większą przyjemnością przeczytać ponownie”.

Ponieważ książka Gene Wolfe jest powieścią na tyle złożoną i skomplikowaną, że ciężko było mi się podjąć jej recenzowania. Uważam, że osoby, które lubią powieści utrzymane w konwencji fantastycznej, nieco onirycznej, z językiem bardzo starannym i przemyślanym, powinny W tej książce nic nie jest dosłowne, co czyni ją jeszcze bardziej intrygującą i podatną na różnorakie analizy i interpretacje. Myślę, że warto zaryzykować i poznać twórczość Gene Wolfe.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo MAG

Książka przeczytana w ramach wyzwania Czytam Fantastykę oraz w ramach wyzwania Czytam literaturę amerykańską

Reklamy

#465. „Tonąca dziewczyna” – Caitlín R. Kiernan

„Tonąca dziewczyna”


Tytuł: „Tonąca dziewczyna”
Autor: Caitlín R. Kiernan
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 336
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-7480-417-2
Ocena: 10/10
Data przeczytania: 16 lutego 2014

Caitlín R. Kiernan jest urodzoną w Irlandii, ale od dziecka mieszkającą w Stanach Zjednoczonych autorką książek z gatunku dark fantasy i science fiction, w tym dziesięciu powieści, pomniejszych tekstów i dwóch tomów powieści erotycznych. Czterokrotnie nominowana do World Fantasy Award, dwukrotnie do Shirley Jackson Award i nagrodzona James Tiptree, Jr Award. Nie znane było mi wcześniej jej nazwisko, lecz wraz z pojawieniem się „Tonącej dziewczyny” w serii „Uczty Wyobraźni” liczyłam na to, że książka będzie wyjątkową, magiczną lekturą.
I nie zawiodłam się.

Główną bohaterką, a jednocześnie narratorką i autorką pamiętnika jest Imp, India Morgan Phelps, cierpiąca, podobnie jak jej nieżyjące już matka i babka, na schizofrenię, malarka starająca się spisać historię o duchach, które nawiedzały ją całe życie. Imp, mimo że zdaje sobie sprawę z tego, że nie każde jej wspomnienie jest prawdziwe, stara się rozszyfrować pewne fakty dotyczące jej życia. Imp poznaje Abalyn, transseksualistkę i recenzentkę gier komputerowych z którą spędza pewien, nieokreślony czas. A potem pojawia się tajemnicza Eva Canning i syrena oraz wilk i wszystko staje się jeszcze bardziej zaplątane.

Caitlín R. Kiernan prezentuje książkę w której czytelnik nie może być niczego pewien. Narratorka mimo że prezentuje pewien zakres wydarzeń, opisuje poznanych ludzi i czas z nimi spędzony, to sama nie jest pewna, co jest prawdą, a co wymysłem jej umysłu. Więc jak ufać narratorowi, który sam nie ufa sobie? Mimo swojej choroby główna bohaterka, Imp, jest osobą, która od razu budzi pozytywne emocje. Jest delikatna, serdeczna, ma dobre serce, jedyne, co negatywnie na nią wpłynęło to brak ojca, który uciekł, gdy była mała. Ma duszę artystki i jest bardzo dobrze obeznana w literaturze. Swoją drogą, osoby grające w gry MMO RPG z pewnością utożsamią sobie Indię z postacią „diablic imp” i być może coś w tym jest – zwłaszcza, jeśli brać pod uwagę kręte ścieżki labiryntu jej umysłu.

„Tonąca dziewczyna Phillipa George’a Saltonstalla”

Tytułowa „Tonąca dziewczyna” zainspirowana została obrazem Phillipa George’a Saltonstalla, namalowanym rzekomo w roku 1898. Jednakże jeśli zagłębić się bardziej – to jak pisze sama autorka, można dostrzec, że nie jest to jeden malarz, a wielu złożonych na jedną fikcyjną postać. Drugą ważną i również fikcyjną postacią jest Albert Perrault.

W tej książce brak ścisłej chronologii wydarzeń i linearności czasu, narratorka często przeskakuje pewne wydarzenia, by potem do nich wrócić, a następnie całkowicie je zmienić. Duże znaczenie odgrywa zarówno symbolika, jak i alegorie. Trzeba naprawdę wnikliwie czytać tę powieść, by łączyć jedne fakty z drugimi i odkrywać podwójne dno. A wszystko oddaje wrażenie przebywania w głowie Imp. Język jest prosty, chociaż nie brak w nim barwnych środków stylistycznych, a opisy przeważają nad dialogami, całość jest bardzo oniryczna, momentami pesymistyczna i wywołująca bliżej nieokreślony lęk, nie brakuje także realizmu magicznego (syrena, wilk).

Mimo że trudno było mi się zebrać w sobie po lekturze tej książki i przysiąść do pisania recenzji, mogę bezsprzecznie uznać „Tonącą dziewczynę” za jedną z lepszych powieści z serii „Uczty Wyobraźni” jaką miałam okazję kiedykolwiek czytać. Z pewnością jeszcze do niej wrócę, ponieważ na pewno nie zwróciłam uwagi na wiele ważnych aspektów ukrytych przez autorkę w zakamarkach umysłu głównej bohaterki, a wiadomo że podczas drugiego czytania zawsze zwraca się uwagę na coś innego. Nigdy nie czytałam jeszcze takiej powieści i jak najbardziej wszystkim ją polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo MAG

Książka przeczytana w ramach wyzwania Czytam Fantastykę oraz w ramach wyzwania Czytam literaturę amerykańską

#462. „TV Ciał0” – Jeff Noon

„TV Ciał0”


Tytuł: „TV Ciał0”
Autor: Jeff Noon
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 207
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-7480-411-0
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 10 lutego 2014

I ponownie Jeff Noon mnie zaskoczył. Moją przygodę z twórczością tego angielskiego pisarza zaczęłam od lektury książki „Wurt”. Na swoim koncie ma on nie tylko powieści, ale także scenariusze. Jego książki ściśle nawiązują do twórczości Lewisa Carrolla i Jorge Luisa Borges’a. Książka „TV Ciał0” została wydana w wyjątkowej serii „Uczta Wyobraźni”, stąd też od razu wiadomo czego można się po książce spodziewać – wystarczy rozpocząć lekturę, by znaleźć się w innym wymiarze.

Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o okładce, która jest rewelacyjna i idealnie oddaje klimat książki. Jak to bywa w przypadku „Uczty Wyobraźni” książki, które są wydawane w tej serii są powieściami zabierającymi czytelników do innego świata, do innego wymiaru, gdzie dosłownie wszystko jest możliwe. Uważam, że nazwa serii jest idealnie dopasowana do książek, które są w niej wydawane. Jeśli więc jesteście zainteresowani, to zapraszam na ucztę!

To, że media odgrywają w życiu współczesnego człowieka ogromną rolę nie jest żadnym odkryciem. Jednak Noon pokazuje, jak mógłby wyglądać świat, gdyby media całkowicie mogły nami sterować, gdybyśmy stali się ich pionkami. Społeczeństwo ogłupione przez środki masowego przekazu, narkotyki i inne używki staje się mniej odporne i bardziej narażone na niebezpieczeństwo z zewnątrz. Ale wiadomo, tu wciąż chodzi o władzę i pieniądze.

„Rozkwitające nocą miasto narkotyków, kryształów, przypraw, perfum, neonowych tancerzy i elektrycznej żądzy płonęło odwrócone w wodzie.”

Nola Blue ma 23 lata i jest gwiazdeczką muzyki pop, dla której muzyka jest całym sensem życia. Gdy już udało jej się coś osiągnąć, okazuje się, że jest tylko marionetką tworzącą na życzenie, co więcej od pewnego czasu Nola nie może przestać myśleć, że jej kariera szybko zmierza ku końcowi, a to prorokują bezlitosne statystyki na których opiera się świat show-biznesu. To właśnie wtedy Nola znajduje na swoim brzuchu dziwnego siniaka, jednak nie wie skąd mógłby się tam wziąć. Od tej pory Nola staje się Kobietą-Projektorem. Każda część jej ciała staje się swoistym ekranem, projektorem nadającym najróżniejsze obrazy. Jednak czy dzięki temu jej życie zmieni się na lepsze?

Kolejnym ważnym wątkiem prezentowanym przez Noona jest istnienie zatrważającego show – Kopuły Rozkoszy, która stanowi wielką rozrywkę dla mas przypominającą walkę gladiatora na arenie, z tym, że tu uczestnik walczy ze swoim umysłem, wspomnieniami i wszystkimi myślami… a to wszystko bacznie śledzą widzowie.

Styl autora często także porównuje się do stylu w jakim pisał Carroll i Borges, także w powieściach Noona znajduje się wiele neologizmów, masa ciekawych, czasem skomplikowanych, ale zawsze bardzo obrazowych i kreatywnych metafor, epitetów czy porównań, stąd też język czasami jest wręcz poetycki. Całość, w przypadku „TV Ciała” utrzymana jest w konwencji onirycznej, książka stanowi także swoistą anty-utopijną wizję przyszłości, a kluczowe wydarzenia są tak dawkowane, że od książki nie da się oderwać.

W powieści nie brak także dwuznaczności, autor krytykując futurystyczne społeczeństwo pokazuje, co może czekać nas w przyszłości. I niestety, to nie zawsze my będziemy tymi, którzy mają wybór. Co jakiś czas pojawia się rozdział, w którym wśród nieczytelnych znaków przypominających kodowanie jakiegoś programu komputerowego, można odczytać słowa. „TV Ciał0” jest także książką, która budzi w czytelniku mieszane emocje, często też niepewność i obawę, a samo zakończenie nie napawa optymizmem.

„TV Ciał0” jest równie dobrą powieścią jak „Wurt”, chociaż nieco inną, to wciąż utrzymaną w podobnej konwencji. Jest to powieść, która z pewnością pozostawi w czytelniku poczucie niepewności, dezorientacji i zdziwienia. Uważam, że jest to książka bardzo dobra, jednak jest to powieść, która oczekuje od czytelnika pełnej koncentracji, ponieważ nie jest to lektura łatwa, a należy zwrócić uwagę zarówno na formę jak i treść, bo obie grają równie ważną rolę. Polecam przede wszystkim osobom, które już poznały twórczość Noona, ale także tym, którzy oczekują od nowoczesnej literatury czegoś nadzwyczajnego i niekonwencjonalnego.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo MAG

Recenzja bierze udział w wyzwaniu Czytam Fantastykę.

#456. „Mechaniczny Anioł” – Cassandra Clare

„Mechaniczny Anioł”


Tytuł: „Mechaniczny Anioł”
Seria: Diabelskie maszyny #1
Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 460
Data wydania: 2013 (III)
ISBN: 978-83-7480-403-5
Ocena: 10/10
Data przeczytania: 27 stycznia 2014

Cassandry Clare chyba nie muszę już nikomu przedstawiać – znana autorka kasowej serii dla młodzieży i dorosłych „Dary Anioła” ma na swoim koncie także trylogię rozgrywającą się w tym samym świecie – „Diabelskie maszyny”. Sięgając po „Mechanicznego Anioła” nie miałam wątpliwości, że i ta książka mnie wciągnie. Zastanawiałam się tylko, czy historia będzie na tyle różna, żeby mnie całkowicie pochłonąć, zaintrygować i zaciekawić do samego końca – akcja bowiem dzieje się w tych samych realiach, co seria „Dary Anioła” tylko w innym czasie.
No cóż… chyba osoby, które czytały już tę i inne książki z serii „Diabelskie maszyny” nie zdziwią się jeśli powiem, że książka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, wciągnęła na długie godziny (najczęściej nocne), a co więcej… spodobała mi się nawet bardziej niż pierwsza część „Darów Anioła” – „Miasto Kości”.

Tym razem Cassandra Clare zabiera swoich czytelników do Londynu za czasów ery wiktoriańskiej, do roku 1878, urozmaicając miasto elementami historycznymi tamtych czasów zmieszanymi z elementami nowoczesnymi (autorka nawet posiliła się o wstawienie krótkiej notki dotyczącej realiów Tessy oraz poezji, która w książce się pojawia przed każdym rozdziałem). Główną bohaterką jest 16-to letnia Tessa Gray, która jako mieszkanka Nowego Jorku na zaproszenie brata Nathaniela zjawia się w Londynie… i zaczynają dziać się rzeczy o jakich nawet jej się nie śniło.

Już pierwsze chwile w Londynie decydują o tym, że Tessa nie jest przekonana do tego ponurego i chłodnego miejsca. Później jest już tylko coraz gorzej. Okazuje się, że została porwana przez Mroczne Siostry, panią Black i panią Dark, które uwięziły ją i pod pretekstem ochrony brata zmuszały ją do przemian. Okazuje się bowiem, że dziewczyna ma magiczne zdolności – może przybierać postać różnych osób, wystarczy, ze dotknie rzeczy, która do nich należała. W jakim celu Mroczne Siostry starają się rozwinąć zdolności nastolatki?

Na szczęście w porę przed pewnym niezbyt optymistycznym wydarzeniem Tess zostaje uratowana i uwolniona z twierdzy Mrocznych Sióstr i tak poznaje nowych przyjaciół oferujących jej pomoc w odnalezieniu brata i schronienie w Instytucie Nocnych Łowców. Razem z Charlotte Branwell z jej mężem Henrym, Jessamine Lovelace, Jamesem Carstairsem i oczywiście Williamem Herondale’em, swoim wybawcą, będzie starała dowiedzieć się kim naprawdę jest. Jednak czas pokaże, że nowa sytuacja w życiu Tess wcale nie będzie należała do łatwych. Nastolatka poznaje nowy, fascynujący, ale bardzo niebezpieczny świat, równoległy do tego, który znała dotychczas, w którym roi się od magicznych postaci, dobrych i złych, a porządku pilnują Nocni Łowcy, potomkowie Anioła Razjela, pół ludzie, pół anioły, Nefili. Dziewczyna stanie między młotem a kowadłem – będzie musiała dokonać wyboru: miłość czy pomoc w ocaleniu świata?

A słowo Pandemonium ponownie jest kluczowym elementem układanki – jest to pewien klub kierowany przez tajemniczego Mistrza, który nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć swój cel. Zapewne ciekawi jesteście też czym jest tytułowy „Mechaniczny Anioł” – jest to pamiątka po zmarłej matce Tess. Czy drzemie w nim jakaś siła? Jakie tajemnice są z nim związane? Tego musicie dowiedzieć się już sami!

Niezaprzeczalnym faktem jest, że Cassandra Clare świertnie potrafi kreować klimat i tło powieści. Jej barwne, szczegółowe opisy pozwalają na podróż do świata książki. Kreacja bohaterów też jest na wysokim poziomie (nie wspomnę już o całym wachlarzu magicznych postaci, które wprowadza autorka), a że główni bohaterowie ujawniają pewne irytujące cechy, to chyba normalne, jeśli brać pod uwagę, że są nastolatkami. Pisarka tak prowadzi narrację, że na każdym kroku pojawiają się nowe tajemnice i zagadki, co prowokuje do dalszego czytania książki. Nie można narzekać na brak akcji, czy napięcia, a zakończenie zmusza do sięgnięcia po kolejny tom.

Z pewnością niektórzy z Was, zwłaszcza ci, którzy mają za sobą lekturę „Darów Anioła” zastanawiają się, czy „Diabelskie maszyny” nie są zbyt podobne do tamtej serii. Otóż nic bardziej mylnego. Oprócz schematu bohaterów, który jest podobny, kilku pojawiających się tych samych nazwisk czy miejsca rozgrywania akcji, książka jest kompletnie inna. Bohaterowie nawet nie są do siebie podobni jeśli chodzi o charakter i zachowanie. Fabuła jest zupełnie inna, także czeka Was spora dawka emocji.

Podsumowując mogę tylko jeszcze raz serdecznie zaprosić osoby, które nie znają twórczości Cassandry Clare do sięgnięcia po jej książki. Są to magiczne powieści, które pozwalają oderwać się od rzeczywistości na długie godziny. Coś wspaniałego jeśli ktoś szuka rozrywki w literaturze. Na pewno sięgnę po kolejne tomy „Diabelskich maszyn”… w końcu trzeba sobie znaleźć dobry substytut w oczekiwaniu na 6 tom „Darów Anioła” :)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo MAG

Recenzja bierze udział w wyzwaniu Czytam Fantastykę. oraz w wyzwaniu Czytam literaturę amerykańską

#423. „Miasto zagubionych dusz” – Cassandra Clare

„Miasto zagubionych dusz”


Tytuł: „Miasto zagubionych dusz”
Seria: Dary Anioła #5
Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 560
Data wydania: 2013 (III)
ISBN: 978-83-7480-391-5
Ocena: 10/10

Poznajcie Cassandrę Clare, właściwie Judith A.Rumelt, 40-to letnią pisarkę, która zanim na stałe zamieszkała w Ameryce zwiedziła pół świata! Być może to właśnie te podróże miały tak wielki wpływ na to, jak ukształtowało się jej późniejsze życie i kariera pisarska, tego nie wiem. Wiem za to, że jej seria „Dary Anioła” jest niezwykła, a każdy kolejny tom czyta się z rosnącym napięciem. Seria ta, składa się z 6 tomów książek dla młodzieży i dorosłych zatytułowanych kolejno: „Miasto kości”, „Miasto popiołów”, „Miasto szkła” oraz napisanych w późniejszym okresie „Miasto upadłych aniołów”, „Miasto zagubionych dusz” oraz „Miasto rajskiego ognia” (data premiery: 27 maja 2014). Kolejnym cyklem jej autorstwa jest „Trylogia Diabelskie Maszyny”.

Simon bezskutecznie stara się wrócić do domu, gdy dowiaduje się od Clary, że ta nigdzie nie może znaleźć Jace’a. Okazuje się, że zniknął on razem z Sebastianem, demonicznym bratem Clary. Gdy Clave staje się bezsilne w poszukiwaniu Jace’a i jest bliskie od zakończenia poszukiwań, co więcej jego członkowie nie cofną się przed niczym – chcą uniemożliwić działanie Sebastianowi, nawet jeśli zginie wtedy niewinny Nocny Łowca. Dlatego też Clary postanawia na własną rękę odszukać swojego ukochanego. Na szczęście nie będzie sama – będą jej towarzyszyć wierni przyjaciele. Sytuacja okazuje się być bardzo skomplikowana – cokolwiek przydarzy się Sebastianowi, stanie się także Jace’owi. Jak więc ocalić Jace’a od Sebastiana? Czy jest to możliwe? Czy miłość Jace’a do Clary przetrwa? Jak potoczą się losy głównych bohaterów tej powieści?

W tym tomie głównym bohaterem staje się Sebastian. Sebastian nie należał do moich ulubionych bohaterów, jako że był kreowany na tego złego, tak bardzo podobnego do swojego ojca, okrutnego Valentine’a. Teraz okazuje się, że ma drugie oblicze – jest łagodny, opiekuńczy, potrafi kochać i potrzebuje bliskości drugiej osoby. Bardzo podoba mi się pomysł Clare, by w każdym tomie skupiać swoją uwagę na innym bohaterze i rozwijać jego osobowość, charakter. Dzięki temu czytelnik sam może wybrać swoją ulubioną postać.

Mimo że zaczęłam lekturę piątego tomu niemalże po tym jak skończyłam czytać i recenzować tom czwarty, to muszę przyznać, że sam początek „Miasta zagubionych dusz” był troszkę nużący – kontemplacja nieobecności Jace’a, połączona z analizą jego zachowań. Ale nie ma co narzekać, bo faktem jest, że piąta część serii „Dary Anioła” była o tyle ciekawa, że autorka posiliła się o więcej wnikliwych opisów (czy to uczuć, czy sytuacji) zmniejszając niewnoszące do fabuły nic ciekawego konwersacje. Więc jeśli obawiacie się, że ta ponad 500 stronicowa książka będzie miała w sobie nudne momenty, to gwarantuję, że wraz z tym jak wdrążycie się w lekturę książki, nie będziecie chcieli jej przestać czytać!

Co podoba mi się u Cassandry Clare, to przede wszystkim pomysł na fabułę, zaskakującą intrygę, opisy walk i burzy emocji głównych bohaterów oraz kreacja samych postaci, która jest bardzo szczegółowa i naprawdę ciekawa. Jej bohaterowie są niemalże żywymi postaciami, o wielu bardzo realistycznych cechach. Jednocześnie są na tyle różnorodni i inni od siebie samych, że nie ma momentu, w którym jakaś postać mogłaby się znudzić. Z każdą kolejną stroną autorka pozwala odkryć na nowo danego bohatera. To niezwykłe, w jak prostych słowach pisarka ujmuje tak magiczne wydarzenia i zjawiska. Czytając jej książki mam wrażenie, że przenoszę się do innego, równolegle istniejącego świata, który tylko czeka na to, bym wreszcie go znalazła. Jest to coś pięknego.

W tej części, podobnie jak w poprzednich, nie ma jednego głównego wątku, a wiele pomniejszych składających się na bardzo ciekawą, zaskakującą i trzymającą w napięciu fabułę. Na okładce napisane jest: „Miłość. Krew. Zdrada. Zemsta.” – to krótkie, ale treściwe podsumowanie, tego co czeka Was w książce jako motyw przewodni, dodałabym może jeszcze słowo „walka”. A odnośnie okładki – według mnie jest śliczna i cieszę się, że Wydawnictwo się na nią zdecydowało. Naprawdę robi magiczne wrażenie na potencjalnym czytelniku.

Po raz kolejny Cassandra Clare pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie wiem jak ta kobieta to robi, ale zazdroszczę jej pomysłowości, talentu i tak lekkiego pióra. Książki z serii „Dary Anioła” są naprawdę świetnie napisane, tłumaczce też należą się brawa. Niestety, miłośnicy serii muszą jeszcze wytrzymać kilka długich miesięcy, zanim ostatnia część cyklu trafi do sprzedaży. Cóż nam więc pozostaje innego jak uzbroić się w cierpliwość i czekać? :) Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do lektury wszystkich tomów tej serii!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo MAG

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Czytam Fantastykę.

#419. Wyniki konkursu z okazji XX-lecia Wydawnictwa MAG.

Najwyższa pora ogłosić zapewne bardzo wyczekiwane przez osoby biorące udział w tym konkursie, wyniki :) Konkurs zorganizowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa MAG i pani Uli, która udostępniła egzemplarz jednej z moich ulubionych książek – „Miasto Kości” Cassandry Clare (recenzja tu) Dziękuję za wszystkie zgłoszenia. Z wielką chęcią nagrodziłabym książką każdą osobę! Niestety mogłam wybrać tylko jedną i postanowiłam, po długich i ciężkich rozważaniach wybrać odpowiedź Bachy85. Serdecznie gratuluję.

A tak odpowiedziała na moje pytania:

  1. Jaka jest Wasza ulubiona książka Wydawnictwa MAG? I dlaczego właśnie ta?
    Strzała Kusziela, urzekła mnie po całości. Wspaniale wykreowani bohaterowie, przepięknie zarysowany świat, wielka polityka, i erotyzm. Czego chcieć więcej?

  2. Kto należy do Waszych ulubionych autorów publikowanych WYŁĄCZNIE przez Wydawnictwo MAG?
    Nie zaskoczę pewnie, gdy wspomnę o Jacqueline Carrey :)

  3. Jakie są Wasze ulubione serie wydawnicze?
    Uwielbiam cykl o Fedrze, Począwszy od Strzały Kusziela, każdy z wydanych tomów mnie oczarował i chociaż druga z trylogii ma nieco słabszy początek, ale i tak czytało mi się wyśmienicie.

  4. Poszperajcie wśród książek wydanych i powiedzcie która okładka najbardziej przypadła Wam do gustu?
    Podobają mi się okładki serii Niecni dżentelmeni Scotta Lyncha. Oszczędne barwy, ładne grafiki. Okładki Uczty wyobraźni są równie niesamowite jak książki zebrane w cyklu, przykuwają wzrok.

  5. Na jaką książkę Wydawnictwa MAG czekacie w najbliższych miesiącach? (Sprawdźcie szkic planu na pierwszą połowę 2014 -> dostępny tu
    Już się napaliłam na Sprawiedliwość Kusziela :) Ale podoba mi się również plan wznowienia serii o Basrtardzie Rycerskim Robin Hobb


W międzyczasie dziękuję za zaproszenie mnie do zabawy Liebster Award blog przez Kasię z bloga Niezatrudniona. Ja nie wyznaczam nikogo do tej zabawy, bo pewnie większość z Was brała już w niej udział :) Ja sama biorę w niej udział po raz 3 czy 4!
1.Dlaczego zaczęłaś blogować?
Już jako nastolatka prowadziłam bloga, jednak blog książkowy zaczęłam prowadzić po tym jak udało mi się wygrać w konkursie na recenzję tygodnia na portalu LubimyCzytać.pl. Pomyślałam, że spróbuję prowadzić coś dla siebie, spróbuję nawiązać współpracę z wydawnictwami -a skoro kochałam czytać i pisać, lubiłam tworzyć – to dlaczego nie mieć z tego podwójnej przyjemności?
2. Bez czego nie wyobrażasz sobie życia?
Bez książek, telefonu, internetu i … miłości :)
3. Kto jest dla Ciebie wzorem do naśladowania/kto Cię inspiruje?
Nie mam kogoś takiego. Podobają mi się różne cechy różnych osób. Nie będę kłamała i powoływała się na prawowite autorytety.
4. Największe marzenie?
To marzenie, więc niech pozostanie sekretem, coby się spełniło!
5. Jaki jest Twój styl?
Wygodny :) ale nadążający za trendami.
6. Patrzysz na świat przez różowe okulary czy przez szarobury realizm?
Pośrednio.
7. Wolny czas to dla Ciebie?
Czas kiedy mogę nadrobić czytanie książek, oglądanie filmów i seriali, sen.
8. Kim chciałaś być, gdy byłaś dzieckiem?
Piosenkarką, modelką… :)
9. Czego nigdy nie zjesz?:)
Robali.
10. Najbardziej boję się…?
Pewnie będzie to przewidywalne… pająków.
11. Ulubiony zapach?
Pomarańcza z goździkami na święta jeśli chodzi o zapach ogólnie. A perfum, ostatnio lubię „Mademoiselle” Chanel.

#416. „Miasto Upadłych Aniołów” – Cassandra Clare

„Miasto Upadłych Aniołów”


Tytuł: „Miasto Upadłych Aniołów”
Seria: Dary Anioła #4
Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 448
Data wydania: 2013 (III)
ISBN: 978-83-7480-390-8
Ocena: 9/10

Od wydania trzeciej części cyklu minęły dwa lata. Ponieważ autorka posiliła się o wyjaśnienie najważniejszych motywów przewodnich powieści i doprowadzenie licznych nierozwiązanych wątków do końca, pewnie większość osób mimo zżycia się z bohaterami, nie spodziewała się od Clare niespodzianki w postaci zapowiedzi kolejnych części tej serii. Wielu z czytelników zastanawiało się jak wyglądać będzie tom czwarty. Czy był pisany pod natchnieniem płynącym prosto z serca? Czy może jest tylko narzuconym przez wydawcę przedłużeniem cyklu? Ja też się zastanawiałam, ale tylko chwilkę, dosłownie parę stron, ponieważ z każdym kolejnym rozdziałem akcja książki niesamowicie mnie wciągała. I mimo że nie uważam, by ten tom był najlepszym z serii, dorównuje poziomem swoim poprzednikom.

Cassandra Clare, właściwie Judith A.Rumelt, to 40-to letnia pisarka, urodzona w Iranie, lecz wychowująca się kolejno w wielkich miastach Europy, a od szkoły średniej mieszkająca już na stałe w Ameryce. Sławę zyskała dzięki serii książek dla młodzieży i dorosłych zatytułowanej „Dary Anioła”. Seria składa się z: „Miasta kości”, „Miasta popiołów”, „Miasta szkła”, „Miasta upadłych aniołów”, „Miasta zagubionych dusz” oraz „Miasta rajskiego ognia” (27 maja 2014 roku będzie miała premiera szóstej części cyklu). Jej kolejnym cyklem jest „Trylogia Diabelskie Maszyny”.

Ponieważ w tej części dużo jest Simona, zacznę od niego – stale starający się pogodzić ze swoją naturą wampira zacznie czerpać korzyści jakie ona daje w przypadku zagrożenia życia. Stanie się bardzo popularny wśród Dzieci Nocy, jednak najgorsze w tym wszystkim będzie to, że jego matka nie zaakceptuje jego przemiany. Jace poprzez sny w których na różne sposoby morduje Clary, będzie starał się jej unikać nie potrafiąc się odnaleźć w jej towarzystwie. Nie spodziewa się jednak, że te sny są efektem ubocznym przywrócenia go do życia przez anioła Razjela. Tymczasem Clary, po wykańczającej walce z kolejnym demonem, będzie leczyła rany, jednocześnie rzuci szkołę, by móc przejść szkolenie dla Nocnych Łowców. Świat, który od zawsze ukrywała przed nią matka, stanie dla niej otworem.

Głównym problemem przez jakim stanie Clave oraz Nocni Łowcy będzie niespodziewana i bardzo niebezpieczna sytuacja – ktoś potajemnie morduje Nocnych Łowców. W międzyczasie Clary udaje się z Jace’em do Cichych Braci, którzy mogą mu pomóc. Niestety w nocy, za pomocą mrocznych run, zostaje on podstępnie opętany przez Lilith, która zmusza go do porwania Clary. Od tej pory sytuacja nabiera szaleńczego tempa. Również Simon znajduje się w wielkim niebezpieczeństwie. Czy przyjaciołom uda się przetrwać trudne chwile? Czy będą mogli jeszcze liczyć na kogoś z zewnątrz?

Najmocniejszymi punktami tej powieści, oprócz niezwykle wciągającej i przemyślanej, świetnie skonstruowanej fabuły jest wnikliwa kreacja bohaterów. W tej części podobała mi się niezwykła odwaga Simona, współczułam mu z powodu braku akceptacji u matki natomiast ciężko mi było darzyć go szacunkiem po tym jak umawiał się z dwiema dziewczynami za ich plecami: Nocną Łowczynią Isabelle i likantropką Maią. Alec i Magnus, których zdążyłam bardzo polubić wyruszą w niezwykłą podróż dookoła świata, a matka Clary, Jocelyn, wyjdzie za Luka. Natomiast Jace pokaże jak bardzo potrafi być kochający i opiekuńczy. Żeby nie było zbyt sielankowo ich uczucie ponownie będzie wystawione na próbę. Czy i tym razem przetrwa?

„Miasto Upadłych Aniołów” jest bardzo dobrą kontynuacją trzech poprzednich tomów. Mimo że nie ma tu tak wielu opisów walk, jak miało to miejsce w poprzednich tomach, fabuła jest równie wciągająca, nie brakuje tajemnic, mrocznych intryg, niebezpieczeństwa i niespodziewanych zwrotów akcji. Przyznam, że zakończenie jakie zaserwowała autorka, natychmiastowo zmusiło mnie do sięgnięcia po kolejny tom serii – tak bardzo autorka mnie zaskoczyła. Książka jest w dalszym ciągu pisana takim samym lekkim stylem, ale barwnym, obrazowym i obfitującym w liczne epitety, porównania czy metafory, zupełnie jak poprzednie części. Nie ma się odczucia, jakby książka pisana była na zamówienie. Na potwierdzenie mojej tezy mogę tylko przytoczyć fakt iż miłośnicy twórczości Cassandry Clare z wielką niecierpliwością wyczekują kolejnego tomu tej serii, ponieważ jest ona tak absorbująca.

Myślę, że osoby, które rozpoczęły przygodę z twórczością Cassandry Clare oraz z cyklem „Dary Anioła” same zdecydują się na sięgnięcie po kolejne tomy tej serii, bez moich zbędnych zachęceń. „Dary Anioła” to książki, które nie pozwalają tak szybko oderwać się od lektury, wciągają na długie godziny i zapraszają do magicznego świata, który istnieje równolegle do tego zwyczajnego. Jeśli natomiast nie mieliście jeszcze okazji czytać żadnej z książek Cassandry Clare – to serdecznie Was do tego zachęcam. Mimo że jest to literatura młodzieżowa, także dorośli docenią pomysłowość autorki na fabułę, bohaterów i tajemnice, które będą musieli odkryć. A przede wszystkim nie zabraknie niebezpieczeństw, czających się na każdym kroku i przyspieszających bicie serca… Serdecznie polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo MAG

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Czytam Fantastykę.