Archiwa miesięczne: Styczeń 2014

#458. „Zew nieśmiertelności” – Anne Frasier

„Zew nieśmiertelności”


Tytuł: „Zew nieśmiertelności”
Autor: Anne Frasier
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 232
Data wydania: 2008
ISBN: 78-83-241-3025-2
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 31 stycznia 2014

Anne Frasier jest znaną amerykańską autorką thrillerów psychologicznych. Jest laureatką nagród RITA i Daphne du Maurier Award oraz wyróżnień przyznanych przez stowarzyszenia Mystery Guild i Literary Guild. Do tej pory w Polsce ukazały się cztery jej książki: „Śmiertelny sen”, „Zabawa w śmierć”, „Zew nieśmiertelności” oraz „Ogród ciemności”. W swoich powieściach autorka skupia się na najmroczniejszych aspektach ludzkiego umysłu, często też wprowadza elementy paranormalne.

Ludzie od lat fascynowali się możliwościami jakie daje krew – bo przecież musi jakieś dawać! I nie chodzi tu tylko o Drakulę Brama Stokera, czy o błyszczącego Edwarda Stephanie Meyer, ale o prawdziwe przykłady z historii, gdy mordowano młode, dziewczyny i chłopców nie tylko pijąc ich krew, ale wykorzystując ją do smarowania się nią, wierząc, że taki zabieg odmładza. Po dziś dzień można spotkać się z terminami: wampiryzm, z tym, że teraz nie chodzi tylko o picie krwi, można także wysysać z innych ludzi energię…

Miasteczko Tuonela ma renomę strasznego i złowrogiego, zwłaszcza jego starsza część, która przed wieloma laty uważana była za przeklętą, gdyż grasował tam seryjny morderca, niby-wampir, Richard Manchester, zwany Nieśmiertelnym. W miasteczku tym mieszka Evan Stroud, pisarz dobrze obeznany w historii Tuoneli, uważany przez niektórych mieszkańców za wampira, jako że nie wychodzi z domu w dzień, tylko w nocy. Niestety, jest to spowodowane jego chorobą, porfirią, czyli wrażliwością na słońce. Ciszę Tuoneli przerwie morderstwo młodej dziewczyny, której nagie ciało porzucono. Śledztwo wykazuje, że w jej ciele nie ma krwi, a modus operandi niemiło przypomina krwawe wydarzenia z historii. Na dodatek w szpitalu niedawno skradziono krew. Rachel Burton, przyjaciółka Evana z dzieciństwa, jednocześnie okręgowy koroner i patolog sądowy, będzie chciała rozwikłać sprawę morderstw i pomóc oczyścić Strouda z zarzutów. Ten jednak nie spodziewa się, że wraz z pojawieniem się w mieście pewnego chłopaka, jego życie odwróci się o 180 stopni.

Kreacja bohaterów jest rozwijana z każdym kolejnym rozdziałem. Autorka skupiła się głównie na Evanie Stroudzie i Rachel Burton, która mimo że od dziecka marzyła, by wyrwać się z rodzinnego miasta, po latach zdecydowała, że to właśnie tu jest jej miejsce. Niestety wraz z powrotem i makabrycznymi zbrodniami zaczyna mieć wizje z dzieciństwa – znowu widzi martwych ludzi. Czy uda jej się rozwikłać zagadkę mordercy-wampira?

Jest to pierwsza książka Anne Frasier, po którą sięgnęłam zachęcona niedużą ilością stron i aspektami psychologicznymi. Niestety troszkę mi brakowało takiej lodowatej przenikliwości psychologicznej postaci, za to pojawiły się elementy paranormalne, mogące spokojnie mrozić krew w żyłach. Nie obyło się też bez krwawych i obrazowych opisów. Co więcej sama fabuła jest ciekawie skonstruowana, a podczas czytania oskarżałam o zbrodnie rad jedną, raz drugą osobę ciągle nie mogąc się zdecydować, kto tak na prawdę za tym stoi. Ale przyznam, że tropy miałam dobre. Pod tym względem jestem lekturą książki zadowolona.

„Zew nieśmiertelności” to ciekawie skonstruowany thriller z elementami kryminalnymi, psychologicznymi i paranormalnymi. Z pewnością jeszcze w przyszłości sięgnę po inne książki tej autorki. Polecam miłośnikom gatunku.

Książka przeczytana w ramach Kryminalnego Wyzwania, oraz w ramach wyzwania Z Literą W Tle a także w ramach wyzwania Czytam literaturę amerykańską

#457. English Matters numer 44 – recenzja

„English Matters”

Z pewnością niektórzy z Was w ramach postanowień noworocznych zdecydowali przysiąść do nauki jakiegoś języka obcego. Sama mam taki zamiar :) Jeśli szukacie ciekawych motywatorów, a nie podręczników do nauki, to mogę Wam polecić magazyny Wydawnictwa Colorful Media. Dziś zrecenzuję jeden z nich – English Matters, ale bez obaw. Wydawnictwo ma w swojej ofercie magazyny nie tylko z języka angielskiego (w tym magazyn z języka biznesu), niemieckiego, francuskiego czy hiszpańskiego. Jest także język rosyjski a od niedawna i włoski!

Najnowszy numer English Matters był dla mnie skarbnicą wiedzy, ciekawostek i nowego słownictwa – a tego nigdy za wiele! Artykuły były jak wybrane dla mnie, więc tym bardziej czytałam teksty z ogromną ciekawością. Magazyn składa się z 43 stron, 9 działów i 14 artykułów, w tym aż 6 jest do odsłuchu. Wystarczy, że z tej strony pobierzecie nagranie mp3, które możecie odsłuchać wszędzie. Ciekawą opcją i już pewnie coraz bardziej Wam znaną jest możliwość wykorzystania kodów QR. W dowolnym miejscu i czasie skanujecie kod i nagranie natychmiast pobieracie. Do pobrania jest także alfabetyczna lista słówek z tekstów umieszczonym w tym numerze oraz konspekt pracy dla nauczyciela. Dodatkowo dla czytelników magazynu na stronie magazynu umieszczono gratisowy artykuł na święta, który być może zachęci Was do lektury tego magazynu.

Pewnie większość z Was kojarzy już ten magazyn albo dzięki moim recenzjom albo dlatego, że jesteście jego czytelnikami. Ale dla tych, którzy nie wiedzą, jakim magazynem i dla kogo przeznaczonym jest English Matters króciutkie wyjaśnienie.
Jeśli: uczysz się języka angielskiego, lubisz niekonwencjonalny, a przy tym przyjemny sposób nauki języka obcego, gdyż uważasz, że podręczniki nie spełniają Twoich wymagań, jeśli lubisz uczyć się z przejrzystych i dobrze opracowanych materiałów chcesz poznawać nie tylko sam język, ale także nowinki z krajów anglojęzycznych, historię, kulturę, politykę…

TO MAGAZYN DLA CIEBIE.

W tym miesiącu przeczytacie między innymi o: zwycięskiej recenzji dzieł Henryka Sienkiewicza czy o kasowym serialu Gra o Tron (Game of Thrones). Dowiecie się także czym jest konkurs Open Mic UK oraz co stereotypowo przynosi pecha, a co szczęście. Poznacie także różne zdania Polaków mieszkających i pracujących w Anglii. Poczytacie troszkę na temat gaf językowych – mam nadzieję, że ten artykuł przestrzeże Was przed nimi. Pod koniec znajduje się obszerny tekst poświęcony gadżetom Bonda – wszyscy fani tego bohatera na pewno z wielkim zaciekawieniem będą czytali ten artykuł. Ale to nie wszystkie artykuły, które znajdują się w tym magazynie! Mam nadzieję, że choć trochę Was zachęciłam i że podzielicie się ze mną Waszym zdaniem na temat tego lub innych magazynów Wydawnictwa Colorful Media. Zapraszam!

Do pobrania także:

English Matters na facebooku!

Tytuł: English Matters
Wydawnictwo: Colorful Media
Liczba stron: 34
Dwumiesięcznik nr: 44 styczeń-luty
Cena: 9,50 zł
Do kupienia: w salonach sieci Empik, salonikach prasowych InMedio, Relay, Kolporter i Ruch oraz w księgarniach językowych (np. sieci Omnibus, Polanglo, Bookland)
Możliwość prenumeraty i kupna przez internet: kliknij tutaj

#456. „Mechaniczny Anioł” – Cassandra Clare

„Mechaniczny Anioł”


Tytuł: „Mechaniczny Anioł”
Seria: Diabelskie maszyny #1
Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 460
Data wydania: 2013 (III)
ISBN: 978-83-7480-403-5
Ocena: 10/10
Data przeczytania: 27 stycznia 2014

Cassandry Clare chyba nie muszę już nikomu przedstawiać – znana autorka kasowej serii dla młodzieży i dorosłych „Dary Anioła” ma na swoim koncie także trylogię rozgrywającą się w tym samym świecie – „Diabelskie maszyny”. Sięgając po „Mechanicznego Anioła” nie miałam wątpliwości, że i ta książka mnie wciągnie. Zastanawiałam się tylko, czy historia będzie na tyle różna, żeby mnie całkowicie pochłonąć, zaintrygować i zaciekawić do samego końca – akcja bowiem dzieje się w tych samych realiach, co seria „Dary Anioła” tylko w innym czasie.
No cóż… chyba osoby, które czytały już tę i inne książki z serii „Diabelskie maszyny” nie zdziwią się jeśli powiem, że książka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, wciągnęła na długie godziny (najczęściej nocne), a co więcej… spodobała mi się nawet bardziej niż pierwsza część „Darów Anioła” – „Miasto Kości”.

Tym razem Cassandra Clare zabiera swoich czytelników do Londynu za czasów ery wiktoriańskiej, do roku 1878, urozmaicając miasto elementami historycznymi tamtych czasów zmieszanymi z elementami nowoczesnymi (autorka nawet posiliła się o wstawienie krótkiej notki dotyczącej realiów Tessy oraz poezji, która w książce się pojawia przed każdym rozdziałem). Główną bohaterką jest 16-to letnia Tessa Gray, która jako mieszkanka Nowego Jorku na zaproszenie brata Nathaniela zjawia się w Londynie… i zaczynają dziać się rzeczy o jakich nawet jej się nie śniło.

Już pierwsze chwile w Londynie decydują o tym, że Tessa nie jest przekonana do tego ponurego i chłodnego miejsca. Później jest już tylko coraz gorzej. Okazuje się, że została porwana przez Mroczne Siostry, panią Black i panią Dark, które uwięziły ją i pod pretekstem ochrony brata zmuszały ją do przemian. Okazuje się bowiem, że dziewczyna ma magiczne zdolności – może przybierać postać różnych osób, wystarczy, ze dotknie rzeczy, która do nich należała. W jakim celu Mroczne Siostry starają się rozwinąć zdolności nastolatki?

Na szczęście w porę przed pewnym niezbyt optymistycznym wydarzeniem Tess zostaje uratowana i uwolniona z twierdzy Mrocznych Sióstr i tak poznaje nowych przyjaciół oferujących jej pomoc w odnalezieniu brata i schronienie w Instytucie Nocnych Łowców. Razem z Charlotte Branwell z jej mężem Henrym, Jessamine Lovelace, Jamesem Carstairsem i oczywiście Williamem Herondale’em, swoim wybawcą, będzie starała dowiedzieć się kim naprawdę jest. Jednak czas pokaże, że nowa sytuacja w życiu Tess wcale nie będzie należała do łatwych. Nastolatka poznaje nowy, fascynujący, ale bardzo niebezpieczny świat, równoległy do tego, który znała dotychczas, w którym roi się od magicznych postaci, dobrych i złych, a porządku pilnują Nocni Łowcy, potomkowie Anioła Razjela, pół ludzie, pół anioły, Nefili. Dziewczyna stanie między młotem a kowadłem – będzie musiała dokonać wyboru: miłość czy pomoc w ocaleniu świata?

A słowo Pandemonium ponownie jest kluczowym elementem układanki – jest to pewien klub kierowany przez tajemniczego Mistrza, który nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć swój cel. Zapewne ciekawi jesteście też czym jest tytułowy „Mechaniczny Anioł” – jest to pamiątka po zmarłej matce Tess. Czy drzemie w nim jakaś siła? Jakie tajemnice są z nim związane? Tego musicie dowiedzieć się już sami!

Niezaprzeczalnym faktem jest, że Cassandra Clare świertnie potrafi kreować klimat i tło powieści. Jej barwne, szczegółowe opisy pozwalają na podróż do świata książki. Kreacja bohaterów też jest na wysokim poziomie (nie wspomnę już o całym wachlarzu magicznych postaci, które wprowadza autorka), a że główni bohaterowie ujawniają pewne irytujące cechy, to chyba normalne, jeśli brać pod uwagę, że są nastolatkami. Pisarka tak prowadzi narrację, że na każdym kroku pojawiają się nowe tajemnice i zagadki, co prowokuje do dalszego czytania książki. Nie można narzekać na brak akcji, czy napięcia, a zakończenie zmusza do sięgnięcia po kolejny tom.

Z pewnością niektórzy z Was, zwłaszcza ci, którzy mają za sobą lekturę „Darów Anioła” zastanawiają się, czy „Diabelskie maszyny” nie są zbyt podobne do tamtej serii. Otóż nic bardziej mylnego. Oprócz schematu bohaterów, który jest podobny, kilku pojawiających się tych samych nazwisk czy miejsca rozgrywania akcji, książka jest kompletnie inna. Bohaterowie nawet nie są do siebie podobni jeśli chodzi o charakter i zachowanie. Fabuła jest zupełnie inna, także czeka Was spora dawka emocji.

Podsumowując mogę tylko jeszcze raz serdecznie zaprosić osoby, które nie znają twórczości Cassandry Clare do sięgnięcia po jej książki. Są to magiczne powieści, które pozwalają oderwać się od rzeczywistości na długie godziny. Coś wspaniałego jeśli ktoś szuka rozrywki w literaturze. Na pewno sięgnę po kolejne tomy „Diabelskich maszyn”… w końcu trzeba sobie znaleźć dobry substytut w oczekiwaniu na 6 tom „Darów Anioła” :)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo MAG

Recenzja bierze udział w wyzwaniu Czytam Fantastykę. oraz w wyzwaniu Czytam literaturę amerykańską

#455. „Kiedy umieram” – William Faulkner

„Kiedy umieram”


Tytuł: „Kiedy umieram”
Autor: William Faulkner
Wydawnictwo: Atext
Liczba stron: 205
Data wydania: 1994
ISBN: 83-85156-50-X
Ocena: 6/10
Data przeczytania: 25 stycznia 2014

William Faulkner (urodzony w 1897 roku, zmarł w 1962 roku) to jeden z czołowych amerykańskich pisarzy. W jego dorobku zaznały się zarówno powieści jak i opowiadania i wiersze. Uznawany za czołowego reprezentanta prozy modernistycznej lat 30. był także laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1949. „Kiedy umieram” to szósta powieść Faulknera, opublikowana w roku 1930, a w Polsce wydana w roku 1968, stanowi czołowe działo autora i wpisała się na stałe w kanon klasycznej literatury amerykańskiej.

„Pan Bóg dlatego musiał stwarzać kobietę, że mężczyzna na własne oczy nie zobaczy, co dla niego dobre.”

Akcja powieści rozgrywa się w fikcyjnym hrabstwie Yoknapatawpha. Tu rodzina Bundrenów przeżywa swój dramat. Addie Bundren, matka piątki dzieci: Casha, Darla, Klejnota, Dewey Dell i Vardamana, żona Anse Bundrena, który przez całe życie miał lewe ręce do pracy, prosta kobieta ze wsi, umiera. Jej ostatnim życzeniem było, by została pochowana w jej rodzinnym miasteczku, Jefferson. Życie bohaterów jest ciężkie, każdego z nich nieudolna i trudna podróż do Jefferson dotyka pod inną formą cierpienia przyczyniając się do obłędu.

Bohaterowie książki są prostymi, naiwnymi ludźmi ze wsi, głęboko wierzącymi w Boga i wartości rodzinne. Najmłodszy syn, Vardaman, będąc świadkiem śmierci matki, a wcześniej ryby – utożsamia zabitą rybę z matką. Klejnot (nigdy nie podano jego prawdziwego imienia) matkę widzi w swoim cennym koniu, Dawey Dell nie potrafi dopuścić do siebie myśli o tym, że matki już nie ma, Cash swój wkład miał w budowie wyjątkowej trumny, Darl jako jedyny zachowuje w miarę trzeźwy umysł, a ojciec myśli jedynie o tym, by dotrzeć do Jefferson, nawet jeśli będzie to miało tragiczne skutki.

„(…) słowa są na nic; że nie pasują nawet do tego, co próbują wyjaśnić.”

Narracja odgrywa w powieści Faulknera bardzo ważną rolę. Autor prezentuje sytuację i rzeczywistość bohaterów w ich monologach za pomocą techniki zwanej strumieniem świadomości. Narratorem jest każdy z bohaterów, stąd też każdy rozdział jest monologiem innej osoby. Poza tym, w książce znalazł się także monolog samej nieboszczki, Addie, która pokazuje, że podróż do Jefferson to była zaplanowana zemsta na mężu. Ujawnia też czytelnikowi w subtelny sposób tajemnicę swojego życia oraz zdradę, która tłumaczy dlaczego to Klejnot był jej ukochanym synem. To wszystko autor zgrabnie zapakował w przygnębiającą groteskę i naturalizm.

To nie jest łatwa w odbiorze i lekturze książka. Chciałabym móc ją przeczytać na zajęciach z języka polskiego w liceum, by odkryć wszystkie tajemnice jakie ukrył w niej autor, a wiem, że jest ich tam cała masa, po prostu czasem brakuje mi środków, które pomogłyby mi zanalizować niektóre fragmenty. Faulkner napisał powieść, która jest przygnębiająca, a tragedia rozgrywająca się na oczach czytelnika wprowadza w pesymistyczny nastrój, mącąc myśli w głowie.

„Kiedy umieram” z pewnością jest książką wartą przeczytania. Nie wiem czy była książką na tyle dobrą, bym przekonała się do twórczości tego autora i nie wiem czy sięgnę po inne jego powieści, a wybór jest dość duży. Myślę, że jest to książka, która potrzebuje czasu, by czytelnik mógł ją w pełni zrozumieć.

Książka przeczytana w ramach wyzwania Z Literą W Tle oraz wyzwania Czytam literaturę amerykańską

#454. „Basia i Taniec” + „Basia i Pieniądze” – Zofia Stanecka, Marianna Oklejak

„Basia i Taniec”


Tytuły książek: „Basia i Taniec” i „Basia i Pieniądze”
Autor: Zofia Stanecka, Marianna Oklejak
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 23
Data wydania: 2010
ISBN: 978-83-7608-515-9 / 978-83-7608-516-6
Ocena: 8/10
Data przeczytania: 23 stycznia 2014

Jak zachęcić najmłodszego członka rodziny do czytania?
Z pewnością to pytanie zadają sobie rodzice. W dzisiejszych czasach różnorakie wydawnictwa proponują różne książki. Najlepiej spisują się te kolorowe, pełne ilustracji, zabawne, gdzie nie ma zbyt dużej ilości tekstu, żeby nie zamęczyć młodego czytelnika.
Seria „Przygody Basi” to książeczki przygotowane specjalnie z myślą o najmłodszych czytelnikach oraz ich rodzicach, którzy to z reguły jako pierwsi propagują w domu czytelnictwo wśród najmłodszych członków rodziny. Do tej pory w tej serii ukazały się 22 książki, a nowością są Audiobooki oraz Basia mobilna – czyli Basia na iPada. Więcej informacji dostępnych na stronie Wydawnictwa -> kliknij tu.

„Basia i Pieniądze”

Kim jest Basia?
Jest kilkuletnią dziewczynką mieszkającą w Polsce razem z rodzicami i dwójką braci. Chodzi do przedszkola, bawi się z rówieśnikami i poznaje świat. Czasem bywa niegrzeczna, ale jest tak fajna, że wszyscy ją lubią!

Basia i Taniec
Tym razem Basia odkryje tajniki tańca. Mama Basi ma zamiar zapisać się na taniec brzucha. Mała Basia wpada na świetny pomysł, by sprawdzić czy jej brzuszek też potrafi tańczyć… niestety efekty będą marne. Czy Basia zniechęci się do tańca? A może znajdzie jakiś nowy rodzaj tańca, który będzie dla niej idealny?

Basia i Pieniądze
Tata wyjechał na konferencję, a to on zawsze zajmuje się zakupami! Teraz zakupy zostały na głowie mamy. Trzeba więc zrobić listę rzeczy do kupienia, Basia życzy sobie plasteliny, Janek chce zeszytów… może starczy jeszcze na słodycze. Tylko, co w sytuacji, gdy laleczka jest gratis do samochodzików, a mama nie chce jej kupić? A tak w ogóle to: jak zarabia się pieniądze? Skąd się one biorą?

Seria o Basi wyróżnia się pięknym wydaniem książeczek w twardej oprawie. Teksty są napisane prostym, zrozumiałym językiem, nie są długie. Nie brak w nich humoru oraz jakieś takiej wszechogarniającej radości :) Każda książeczka zawiera w sobie pouczającą mądrość przekazaną w prosty i przekonujący sposób. Opisane historie są bardzo ciekawe i z pewnością zainteresują każdego małego czytelnika.

Nie tak dawno sama byłam małą dziewczynką, więc to, co było i w dalszym ciągu jest dla mnie ważne to obrazki. Wiadomo, że połączenie kolorów i ciekawych ilustracji przykuwa uwagę dziecka. Większość dzieci, lubi rysować, a zainspirowane jakąś książką i ilustracjami znajdującymi się w niej, chcą je narysować. Zawsze byłam zła z powodu tego, że czasem piękne ilustracje były dla mnie, jako małej dziewczynki, niewykonalne jeśli chodzi o narysowanie takich samych postaci w takim samym otoczeniu. Z Basią będzie inaczej. Rysunki, mimo że przygotowane przez osobę dorosłą, Mariannę Oklejak, są narysowane w sposób prosty i z pewnością nie będą stanowiły trudności dla dzieci chcących je odwzorować. Prosta buzia, kolory wychodzące za linie… to na pewno ułatwi dzieciom pracę :)

Seria o Basi to książeczki, które nie tylko zapewniają najmłodszym czytelnikom świetną zabawę ze słowem, wpływają na wyobraźnię, ale także poszerzają wiedzę i pomagają zrozumieć otaczający dzieci świat. Prezentując różne sytuacje, autorki książek pokazują na przykładzie Basi jak sobie radzić w trudnych sytuacjach czy jak znaleźć często proste odpowiedzi na niezwykle trudne pytania. Polecam Rodzicom i najmłodszym Czytelnikom! :)

Za możliwość przeczytania książek serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Egmont

#453. „Demony wojny” – Adam Przechrzta

„Demony wojny”


Tytuł: „Demony wojny”
Seria/tom: część druga
Autor: Adam Przechrzta
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 400
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-7574-901-4
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 20 stycznia 2014

Od czasu do czasu lubię sięgnąć po książkę z gatunku literatura wojenna, czy literatura wojenno-historyczna. Nie mam nic przeciwko powieściom, które oparte na faktach opowiadają historię wymyśloną przez pisarza. Dlatego też postanowiłam zapoznać się z cyklem Adama Przechrzty. „Demony Wojny” to powieść fantastyczna z elementami historycznymi. Jest to pierwsza część drugiego tomu Cyklu Wojennego i kontynuacja „Demonów Leningradu”.

Notka wydawnictwa:
Adam Przechrzta – historyk, doktor nauk humanistycznych, pedagog, autor artykułów na temat historii, sztuk walki nożem i okinawańskiego karate. Interesuje się działaniami służb specjalnych. Jako pisarz zadebiutował w 2006 roku, od tego czasu wydał pięć powieści oraz tom opowiadań. Zwolennik czytania przy jedzeniu. Czytuje wszystko, od podręczników pszczelarstwa, poprzez literaturę głównonurtową i fantastyczną, aż po romanse dla pań. Te ostatnie przeważnie w poczekalni u dentysty. Marzy o świętym spokoju.

Głównego bohatera, Aleksandra Razumowskiego, poznajemy w szpitalu, gdzie przetransportowano go w dwa dni po masakrze w Aleksandrowce, gdzie w śniegu i mrozie, leżał ranny, jako jedyny ocalały czekając już chyba tylko na śmierć. Ale nie była mu ona pisana. Cierpiąc z powodu poważnych odmrożeń i nieuchronnego widma gangreny zaprzyjaźnia się z siostrą oddziałową Warwarą Siemionową, a znajomemu czołgiście bliskiemu śmierci obiecuje, że zaopiekuje się jego 21-letnią córką Eleną. Może niekoniecznie jej ojciec chciał, by wzięła udział w arcytrudnym treningu, ale… w końcu tak jest bezpieczniejsza, prawda?

Uhonorowany tytułem Bohatera Związku Radzieckiego, szybko wraca do zdrowia i do służby. Dowódca GRU – Iliczow nakazuje mu być obserwatorem podczas rekrutacji nowych członków, ale jego zadaniem będzie także odnalezienie córki ważnego agenta, Swietłany Wołkowej. Natomiast z drugiej strony, Genkom (Generalny komisarz) Ławrentij Pawłowicz nakazuje mu odnaleźć sprawców rozbojów, które są rzekomo dziełem pewnego oddziału NKWD. Co Razumowskiemu wygląda nie jak niemiecka prowokacja, a sabotaż NKWD. Czas goni, ludzie są zdezorientowani, pozycja NKWD może zdecydowanie się osłabić, a Stalin się niecierpliwi. Życie Aleksandra Razumowskiego znajdzie się w wielkim niebezpieczeństwie, zegar tyka, a efektów jak nie było tak nie ma…

„Demony wojny” pozytywnie mnie zaskoczyły. Jest to książka, którą czyta się z ciekawością, mimo tego, że opisuje trudny okres w historii, to nie brak w niej humoru. Główny bohater jest bardzo pozytywną postacią, na swojej drodze do celu spotyka zarówno tych dobrych jak i złych, jednakże zawsze udaje mu się wyjść z opresji obronną ręką. Z początku nie ma za dużo krwawych walk, raczej tylko słowne i intelektualne przepychanki, co faktycznie może sprawiać, że główny bohater, jak podaje notka z tyłu książki, jest niczym James Bond, na każdym kroku wykonujący karkołomne misje.

Jakie są atuty Adama Przechrzty? Przede wszystkim to, jak prowadzi akcję – mimo że czasem nie dzieje się wiele, to nie ma tutaj momentów, w które mogłaby się wkraść monotonia czy nuda – nic z tych rzeczy. Całe tło historyczne jest świetnie naszkicowane, co więcej każdy kolejny rozdział to nie tylko dawka emocji, ale także spora dawka historii Rosji.

To, co mi się w samym wydaniu nie podobało, to fakt, że rosyjskie wtrącenia nie zostały przetłumaczone, a że pojawiały się pojedynczo, ale dość często było to dla mnie uciążliwe. Za to zdecydowanym atutem jest końcówka książki, gdzie znajduje się „Posłowie” w którym zostały pewne terminy, które historycznie mogą być czytelnikowi nieznane, wyjaśnione (polskie).

Myślę, że „Demony wojny”, czyli kontynuacja „Demonów Leningradu” to nie była gratka dla osób lubujących książki fantastyczno-wojenno-historyczne. Fabuła powieści jest intrygująca, nie brak zwrotów akcji, a także suspensu. Na kreacją głównych bohaterów też nie ma co narzekać. Jednym słowem – polecam.

Książka przeczytana w ramach Czytam Fantastykę

#452. ¿Español? Sí, gracias numer 25 – recenzja.

„¿Español? Sí, gracias”

Już połowa stycznia za nami, także mam nadzieję, że osoby uczące się języka hiszpańskiego mają już zakupiony najnowszy numer magazynu ¿Español? Sí, gracias. Jeśli nie, to chciałabym Was do tego zachęcić – stąd w dniu dzisiejszym krótka recenzja najnowszego numeru tego magazynu. Zainteresowanych odsyłam również na stronę internetową magazynu espanol.edu.pl, gdzie możecie dowiedzieć się, co znajduje się w najnowszym numerze, zamówić go lub zamówić poprzednie numery, albo zdecydować się na prenumeratę, a także pobrać konspekt pracy dla nauczyciela (kliknij tu). Nie można zapomnieć także o tym, że w każdym numerze magazynu znajduje się 5 artykułów, które można odsłuchać, by podszkolić wymowę i poćwiczyć rozumienie tekstu ze słuchu. Nagrania w formacie mp3 można pobrać po wpisaniu kodu, który znajduje się na stronie danego tekstu, na stronie internetowej magazynu. Można ułatwić sobie zadanie i korzystając z kodów QR pobrać nagranie w każdym momencie na wybrane urządzenie.

Osoby, które rozpoczęły naukę języka hiszpańskiego, a nie znają tego magazynu, mogę zapewnić, że jest to niewielki wydatek, a jakże przydatny w nauce języka oraz poznawaniu kultury, historii, polityki, najważniejszych nowinek. Kwartalnik ten z pewnością przyda się osobom, które dopiero, co rozpoczęły naukę, jak i osobom, które już biegle posługują się językiem, bowiem teksty mają różny poziom trudności. Jeśli zainteresowani jesteście także innymi językami, to Wydawnictwo Colorful Media, specjalizujące się w magazynach obcojęzycznych dla Polaków, ma w swojej ofercie zarówno magazyny do nauki języka angielskiego (na różnym poziomie trudności), niemieckiego (plus wydania specjalne), francuskiego, hiszpańskiego, rosyjskiego i od niedawna nawet włoskiego!

Na okładce najnowszego numeru, pan do którego na pewno wzdycha wiele kobiet – Luis Fonsi. Ten liczący sobie prawie 36 lat, portorykański wokalista i kompozytor, laureat nagrody Latin Grammy, ma głos, który pokochały miliony. Swoją pierwszą płytę wydał w 1998 roku, a później wydał jeszcze 10 kolejnych, zyskując wielką sławę i uznanie. Poniżej jedna z jego piosenek.

Co jeszcze ciekawego znajdziecie w tym numerze?
Pierwsze artykuły wzmogą w Was apetyt – nacieszą się także oczy, a to wszystko dzięki pięknym, kolorowym zdjęciom, którzy nie brak w tym magazynie. W „Aktualnościach” poczytacie o tym, że NASA wzywa do stworzenia… taksówek kosmicznych! Następne artykuły poświęcone są Colimie (Meksyk), która jest Amerykańską Stolicą Kultury w roku 2014 oraz o tym, czy kina i teatry znikną z Hiszpanii – czym jest to spowodowane i jakie jest racjonalne zagrożenie? Kolejne ciekawe teksty będą związane z propozycją opodatkowania słońca oraz o tym jak język hiszpański zwiększa swoją pozycję na świecie. „Literatura” będzie poświęcona Don Florentino i Carmen Laforet. Jeśli chodzi o kwestie lingwistyczne, to przeczytacie również artykuł, który uświadomi Wam, że język hiszpański jest językiem bogatym w zapożyczenia z innych języków, a następnie coś może trochę przygnębiającego, czyli Madryt 2020 i trochę rozczarowań. W dziale poświęconym podróżom wybierzecie się w niezapomnianą podróż do Paragwaju będącego sercem Ameryki Południowej, a na sam koniec dwie ciekawe rzeczy – pierwsza smaczny przepis na mięso duszone z ziemniakami oraz ćwiczenia sprawdzające Waszą wiedzę.

Mam nadzieję, że udało mi się Was zainteresować do lektury tego lub innego z magazynów tego Wydawnictwa. Kto jest chętny tym razem? Do dzieła!

Tytuł: ¿Español? Sí, gracias
Wydawnictwo: Colorful Media
Liczba stron: 34
Kwartalnik nr: 25 styczeń-marzec
Cena: 10,90 zł
Do kupienia: w salonach sieci Empik, salonikach prasowych InMedio, Relay, Kolporter i Ruch oraz w księgarniach językowych (np. sieci Omnibus, Polanglo, Bookland)
Możliwość prenumeraty i kupna przez internet: kliknij tu